Posts Tagged Ameryka Południowa

„Teologia wyzwolenia. Po stronie biednych”, czyli o tych, którzy przeciwstawili się bogatym

Posted by on sobota, 30 Lipiec, 2016

 „Teologia wyzwolenia. Po stronie biednych”. Poszukuję takiej książki. I biorąc pod uwagę, że raczej nie ma wersji polskiej to może być angielska. Mimo mojego nazwiska – nie rozumiem ani słowa po hiszpańsku 🙂 . (bs)


Kościół bliski lewicy

Posted by on sobota, 30 Lipiec, 2016

Kościół niemal na całym świecie (a już szczególnie w Ameryce Południowej) współpracuje z lewicowymi (nie mylić liberalnymi) ugrupowaniami. Gdyż program gospodarczy lewicy, oraz założenia promowanej przez KK społecznej gospodarki rynkowej są zbieżne.Nie mówiąc już o byciu po stronie ubogich, żeby nie powiedzieć wynędzniałej biedoty Ameryki Łacińskiej. W Polsce raczej jest na odwrót – to prawicowe formacje idą ramię w ramię z KK… Zastanawiam się jeszcze jak lewicowy papież zostanie odebrany przez prawicową młodzież? I jak prawicowa młodzież zostanie odebrana przez lewicowego papieża? (bs)


Zginąć jak Allende

Posted by on poniedziałek, 21 Wrzesień, 2015

Prezydent Salvadore Allende miał możliwość ocalenia życia. To był wybór, który dał mu Pinochet: albo ginie, albo wsiada z rodziną do samolotu i wylatuje (bez szans powrotu do ojczyzny). Wiemy, że nie wybrał ocalenia, tylko honorową śmierć na posterunku. Dziś jednak do końca nie wiadomo, czy w dniu 11 września 1973 roku został zamordowany (mając na sobie górniczy kask i karabin w ręku), czy popełnił samobójstwo, na kilka chwil przed tym, jak do jego gabinetu wtargnęli siepacze Pinocheta. Jedno jest pewne: wybrał honorową śmierć. I do końca pozostał politykiem i mężem stanu, lojalnym wobec najuboższych, którzy tak mocno mu zaufali. Bohaterem Chile, któremu dziś stawia się pomniki. Pinochet natomiast pozostał symbolem oficerskiej (generalskiej) zdrady wobec własnego prezydenta i zamordyzmu, który wprowadził w Chile. (bs)


Ostatnie przemówienie Prezydenta Salvadora Allende: w tej historycznej chwili zapłacę życiem za swoją lojalność wobec ludu.

Posted by on niedziela, 20 Wrzesień, 2015

Poświęćcie 10 minut i posłuchajcie ostatniego przemówienia Prezydenta Chile Salvadora Allende. Wygłoszone zostało w radio w momencie, gdy na Palacio de La Moneda, ostoję i symbol (mocnej do tej pory) chilijskiej demokracji spadają bomby zrzucane przez chilijskie lotnictwo wojskowe. Rozkaz szedł z góry od gen. Pinocheta, ale znawcy spraw międzynarodowych wiedzą, że faktycznie z sąsiedniego kontynentu. Przemówienie (pożegnanie) jest pełne emocji, żalu do zamachowców, ale także nadziei (choć Allende wiedział, ze to jego ostatnie minuty życia), że mimo, że zginie to jego dzieło przetrwa. Przemówienie bez trudu można znaleźć w zasobach internetu, a na stronie lewica.pl w artykule „Ostatnie przemówienie Salvadora Allende” z 12 września 2003 roku znalazłem również tłumaczenie Piotra Ikonowicza. (bs)


Założenia programu Salvadora Allende. Zobacz, czy się z nim zgadzasz?

Posted by on sobota, 19 Wrzesień, 2015

Przez całe trzy lata kadencji prezydenta Salvadora Allende arystokracja chilijska i służby specjalne USA próbowały wielokrotnie podkładać mu nogę. W każdy możliwy sposób. Wpływano na osłabienie gospodarki chilijskiej, by wykazać, że prezydent z nią sobie nie radzi. Jego kadencja upłynęła również pod znakiem protestów związkowych, które buntowano (skąd my to znamy???), by strajkowały, choć robotnicy nigdy nie mieli tak dobrze, jak za czasów Allende. Na arenie międzynarodowej, w mediach i w świecie zewnętrznego biznesu dorabiano Allendemu „złą twarz” i montowano przeciw niemu wszystkie możliwe koalicje. Nastawiono przeciw niemu Kościół (skąd my to znamy???). A mówiąc obrazowo realizowano zasadę „im gorzej, tym lepiej” (i znów skąd my to znamy ???). W końcu, gdy nic nie skutkowało, a sam Allende miał nadal ogromne poparcie społeczne (głównie wśród najuboższych), 11 września 1973 roku dokonano wojskowego puchu (zobacz: Allende zginął bo nie chciał być bananowym politykiem).

Dlaczego?

Dlatego, że Allende bronił „swoich biedaków”, a swoją prezydenturę traktował jako misję. Prezydent w swoim Palacio de La Moneda był „człowiekiem biednych” i chilijska arystokracja nie miała tam już czego szukać. Program, który realizował był stworzony na serio, a nie na czas kampanii. A taki program bolał bogaczy, bo wyrównywał stosunki społeczne na biednej chilijskiej wsi i dawał podmiotowość biednym. Taki program nie mógł przejść bez echa, a jego twórca musiał ponieść karę.

Zobacz, czy poparłbyś taki program:

1. ograniczenie analfabetyzmu wśród najuboższych (większość biednych Chilijczyków, mimo, że były to lata 70 – te XX wieku, nie potrafiło ani czytać, ani pisać)

2. zapewnienie każdemu obywatelowi bezpłatnego dostępu do lekarza (nawet najbiedniejszemu, który do tej pory nie mógł nawet marzyć o takim luksusie); pamiętajmy, że sam Allende był lekarzem

3. reforma rolna (i parcelacja ogromnych majątków ziemskich), której celem było zmniejszenie wielkiego bezrobocia na wsi (znów wśród najuboższych)

4. nacjonalizacja kluczowych dla gospodarki przedsiębiorstw (np. kurę znoszącą złote jajka, czyli chilijskie górnictwo, które do tej pory stanowi główne źródło przychodów Chile)

Mogę sobie tylko wyobrazić, jak chilijska arystokracja, debatując na terenie swych ogromnych latyfundiów, ustala, że prezydent Chile Salvadore Allende musi „odejść”. Jak mniemam: działają w ramach zemsty i obrony swoich, prawie królewskich, przywilejów. Do tej pory, stosunki na chilijskiej wsi niemal przypominały te, które znamy z filmów „Przeminęło z wiatrem”, czy „Północ-Południe”. Natomiast Allende, mimo, że sam pochodził ze świata elit był ewidentnie prezydentem ubogich. Tylko ubogich. Tak więc był ogromnym problemem dla chilijskiej arystokracji, ale także dla amerykańskich władz. (bs)


Allende zginął bo nie chciał być bananowym politykiem

Posted by on środa, 16 Wrzesień, 2015

Kilka dni temu mieliśmy kolejną rocznicę 11 września. Poniższy artykuł to nawiązanie do wpisu W 40-rocznicę zbrodni zamachu stanu. Pamięci Salvadora Allende oraz  To jest INNY 11 września. 11/09/73 poświęconym 11 września 1973 roku.

Salvadore Allende, prezydent Chile, musiał zginąć, bo złamał niepisaną zasadę wszystkich „bananowych” przywódców: nie był marionetką USA i nie popierał krajowej arystokracji, która „zżeniła się” z amerykańską elitą. Ten drobny intelektualista w okularach z rogową oprawą, lekarz, senator i w końcu prezydent Chile do samego końca wierzył w swoją misję: pomocy najuboższym. I misję tę realizował. To najbardziej ubodło rozkapryszone elity. To, że ktoś postawił na biedaków, a nie na nich. I dla tej finansjera stał się niewygodny. Oni przecież mają swoją demokrację. (bs)


Putin trafnie ocenia sytuację geopolityczną

Posted by on niedziela, 7 Czerwiec, 2015

Władimir Putin, a w zasadzie sztab jego doradców, dyplomatów i analityków (zobacz: Rosja na straży światowego (s)pokoju? Siergiej Ławrow rozdaje międzynarodowe karty!) trafnie ocenia USA jako państwo, które postrzega się jako te, które więcej może i stawia się na straży własnych praw i obowiązków innych państw. I o ile na amerykańską supremację w obszarze Ameryki Północnej, Południowej, Europie Zachodniej i Środkowej się godziło, o tyle na to samo przy ich granicach już nie (Europa Wschodnia, postsowieckie republiki Azji południowej, obszar Morza Czarnego i Bałkany). Oliwy do ognia buntu dolewa również przywództwo rosyjskie, któremu daleko jest do przywództwa Borysa Jelcyna i osłabienia Rosji w latach 90tych. To jednak już inne Rosja (Ta „przestarzała” rosyjska armia), niż ta, którą kojarzymy z migawek TV z czasów pieriestrojki. Ktoś to wszystko poukładał i poskładał, oddając tym samym Rosji należną jej dumę. Wydaje mi się, że Stany po prostu przestrzeliły i popełniły tym samym błąd sądząc, że Rosja tak łatwo odpuści. Rosja natomiast przeszła do dyplomatycznej (i nie tylko) ofensywy i wyraźnie dzieli Europę. W efekcie tego w Europie Zachodniej (która po dwóch wojnach światowych kocha mieć spokój) może dojść do podziału na 3 obozy: anglosaskiej tradycji oraz krajów „nowej Europy” (Wielka Brytania, Ukraina, Gruzja, Polska, Litwa, Łotwa itp.), „starej” Europy (pod przywództwem Francji, wyraźnie zawsze antyamerykańskiej, i Rosji oczywiście), państw przypatrujących się (Niemcy, kraje skandynawskie)

Stany Zjednoczone mają (w końcu) oponenta, który buduje międzynarodową opozycję wykluczonych i niezadowolonych (między innymi Węgry, Białoruś, Argentyna, Wenezuela, Brazylia, Grecja, i „stara” Europa). W sztabach analityków CIA na pewno widoczne jest, że wśród tych niezadowolonych są wschodzące tygrysy (kraje pozaeuropejskie). Te zaś są po pierwsze dużymi krajami o znacznym potencjale, a po drugie swoją potęgę buduję na handlu surowcami naturalnymi (ropa, gaz itp. jak np. Wenezuela).

Polska w tej grze, jak zawsze zresztą, się nie liczy. I nie dlatego, że jest za mała/słaba itp., ale dlatego, że jest tak zadeklarowana wobec USA, że jedna strona nie zamierza walczyć o jej względy (bo i tak to nic nie da), a druga nie musi (po co? i tak ma Polskę po swoje stronie).

Należy też w końcu to powiedzieć, że Rosja nie atakuje Ukrainy, dlatego, że jej kolokwialnie mówiąc „nie lubi”, ale dlatego, że Ukraina z proamerykańską władzą jest tak groźna dla Rosji, jak dla USA Meksyk z przywódcą prorosyjskim. Należy też powiedzieć, że USA nie stoją po stronie Ukrainy dlatego, że ją „lubią”, ale dlatego, żeby mieć kolejne państwo po swojej stronie i robić wieczny tumult pod rosyjską granicą. Nic tak nie osłabia głównego wroga jak gaszenie pożarów pod własnym obozem (wówczas nie ma czasu na zajmowanie się innymi rzeczami). Wcześniej przecież była Gruzja. (bs)


Arcybiskup zastrzelony za szerzenie Teologii Wyzwolenia

Posted by on wtorek, 7 Kwiecień, 2015

Kilka dni temu umknęła mi ważna data i wpis z którym czekałem kilka miesięcy. Na dzień 24 marca przypada ważna rocznica dla zaangażowanych chrześcijan, szczególnie dla katolików z Salvadoru, ale przede wszystkim  dla zwolenników „teologii wyzwolenia” z całego świata. W trakcie odprawiania mszy świętej, 24 marca 1980 roku ginie Oscar Romero, salvadorski ksiądz katolicki, i to nie byle kto, bo arcybiskup. Zostaje zastrzelony za głoszenie miłości do bliźniego, ale także za szerzenie w państwie ogarniętym przez prawicową juntę teologii wyzwolenia, a więc połączenia teologii chrześcijańskiej i lewicowej myśli społecznej. (bs)


101 lat temu bogaci siepacze zabili swego prezydenta

Posted by on poniedziałek, 24 Luty, 2014

101 lat temu, (23 luty 1913 r., choć spotkałem się również z datą 22 luty, ale możliwe, że w nocy z 22 na 23 lutego) na rozkaz gen. Huerty został zamordowany prezydent Meksyku Francisco Madero. Dziś Madero, podobnie zresztą jak Salvadore Allende w Chile, jest w Meksyku bohaterem narodowym i męczennikiem walki o demokracje.

Gwoli przypomnienia: Przez 30 lat Meksykiem rządził znienawidzony dyktator gen. Diaz, który uzależnił meksykańską gospodarkę od zagranicznego kapitału, a jednocześnie wprowadzając antychłopskie prawo umożliwiał przejmowanie ziemi biedaków przez bogatych właścicieli ziemskich. To powodowało bunty społeczne i w konsekwencji powstanie dużej partyzantki chłopskiej pod wodzą słynnego Emiliano Zapaty. W 1911 roku Madero został prezydentem Meksyku, obalając tym samym dyktatora gen. Diaza. Na swoim stanowisku przetrwał 2 lata, po czym – na skutek spisku generalicji – został obalony i jak już wcześniej napisałem – zamordowany.

To już taki południowoamerykański standard, że władze sprawuje dyktator, junta wojskowa i kilkusetosobowa elita. Niepochlebnym zwyczajem jest również, że junta, mimo, że rządzi silną ręką – nie jest samodzielna, ale otoczona „właściwymi” zagranicznymi doradcami. Tu od razu przypomina mi się dwóch kolejnych „samodzielnych” siepaczy: generał Batista (Batista to brutalny tyran z Kuby), czy generał Pinochet (obalił legalnie i demokratycznie wybranego prezydenta Salvadore Allende wprowadzając brutalną i znienawidzoną dyktaturę). Oni też byli dla swojego, głównie biednego narodu, brutalni i wobec niego nad wyraz silni, dla interesów kapitału – nad wyraz ulegli. (be.es)

korzystałem:
1. Wielka Encyklopedia Powszechna PWN, praca zbiorowa, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, t. 7, str. 186-187, wydanie I, Warszawa 1966 r.
2. Meksykańskie Fascynacje, Grzegorz Jaszuński, Robotnicza Spółdzielnia Wydawnicza „Prasa-Książka-Ruch”, Wydawnictwo „Książka i Wiedza”, Warszawa 1981