Posts Tagged dziennik.serenda.pl

Zakładka „Komentarz prasowy” na blogu

Posted by on wtorek, 3 Marzec, 2015

W związku z tym, że od 3 lat jestem związany z kutnowską TV (Autorski komentarz prasowy w kutnowskiej telewizji. Za miesiąc będą 3 lata) i tego materiału się trochę uzbierało postanowiłem podlinkować wszystko w jednym miejscu: i na blogu (www.blog.serenda.pl – tu, gdzie teraz jesteś) i w następnym etapie na stronie głównej (www.serenda.pl). Zaczynam od „Komentarza prasowego”, ale w kolejności będzie gospodarczy „Komentarz prasowy” i wywiady w ramach „gospodarczych wtorków”. Zakładki na blogu należy szukać w górnym Menu (obecnie na fotce z wyciągniętą ręką 🙂 ). (bs)


Czytelnik to wyczuje. Dziennik (blog) bez pasji spadnie z piedestału

Posted by on wtorek, 8 Lipiec, 2014

be.es18Minęły ponad 3 lata… a prowadzenie bloga sprawia mi nadal ogromną satysfakcję 🙂 Taka rozrywka po godzinach, bez krawata…

Kiedy zakładałem dziennik (a było to ponad 3 lata temu) to zupełnie nie zdawałem sobie sprawy, iż pójdzie to tak daleko. A poszło. Poszło w szerokim zakresie i na tak dużą skalę. Skalę, która z dnia na dzień zwyżkuje. I z prostego bloga pisanego przez prostego chłopaka powstał całkiem poczytny blog… prowadzony nadal przez prostego chłopaka.

Choć trzeba przyznać, że nie zastartowałoby bez pasji. Sumiennej pasji. Bo do tego wszystkiego należy właśnie dodać pasję (podobnie jak sól do smacznej potrawy): pasję pisania, która nadal inspiruje. I to jest chyba recepta tego maleńkiego sukcesu. Za ten sukces również i Wam (siedzącym po drugiej stronie monitora Przyjaciołom i wrogom) dziękuję.

(Jeśli na tę chwilę zainteresował Cię ten wpis to po jego zakończeniu przeczytaj podobne , w których rozklejałem 🙂 się nad swoim blogiem:Dzień bez pisania należy uznać za stracony. Blog to dziennik-trzeba prowadzić codziennie / Blogi jednego wpisu / Czytaj blog codziennie i oceń, jak 3mam się nieopublikowanych założeń z przed ponad 2 lat)

Redagowanie, ale przede wszystkim poszukiwanie i wybór odpowiedniej tematyki jest inspirujące. Wiele uczy. Choć przede wszystkim jest… fajne.  Może dlatego, że jak już wspomniałem prowadzenie bloga traktuję jako przyjemność, a nie pracę. A na pewno nie obowiązek, mimo, że cały czas mam z tyłu głowy i to, że wpisy publikuję nie tylko dla siebie, ale również i dla innych. Dla mnie pozostaje głownie satysfakcja. Z pisania oraz z tego, że inni to co piszę czytają, komentują, tym się inspirują, na to wściekają… Nie ma tu obowiązku, przyzwyczajenia czy przymusu. Jest wyłącznie satysfakcja. Ta satysfakcja pisania przekłada się na satysfakcję czytania. Brak pasji i jednoczesny przymus pisania, by blog nadal trwał Czytelnik wyczuje i szybko odrzuci. Kolejny raz już nie wejdzie. Bo i po co miałby drugi raz odwiedzić moją witrynę ? Skoro autor nie ma przyjemności z pisania to i on (Czytelnik)  przyjemności z czytania miał nie będzie… Życiowa prawda.

Wkrótce z okazji 3-cich urodzin coś dodatkowego i trwałego na blogu. Ale przygotowanie tego wymaga jeszcze pewnego wysiłku. Będzie ciekawiej 😉

Pozdrawiam Bartosz Serenda (be.es/bs/bartosz.serenda)


Jaskółki piszczą nad oknami, chrabąszcze jak pijane latają po głowach… Strzyg niestety jest i więcej

Posted by on środa, 2 Lipiec, 2014

Środa, 2 lipca 2014

Lubię lato, choć wiosna jest znacznie sympatyczniejsza. Choćby dlatego, że wiosną chrabąszczy, czy strzyg grasuje mniej po nocach. Chrabąszcz o tyle jest zwierzem paskudnym, że niczym pijak lata po omacku waląc człowieka swym tułowiem po twarzy. Ale starcie przeżyje… człowiek oczywiście (z chrabąszczem bywa różnie). Starcie ze strzygą również można przeżyć, o ile jest się strzygą (a i słowo „przeżyć” nie jest najlepszym określeniem biorąc pod uwagę witalność strzyg). Ale kiedy nie ma, ani strzyg, ani na człowieka nie napatoczy się jakiś latający mikrohelikopter (patrz wyżej: chrabąszcz) to zawsze człowiecze ucho zajeździ jakaś rodzina jaskółek, która akurat zrobiła sobie wakacje nad człowieka oknem. Że też jaskółki nie robią sobie wakacyjnych wypadów, jak większość Polaków nad morze, czy w góry, tylko do takiego turystycznego kurortu Polski, jak Kutno. Wiadomo, Kutno pięknym miastem jest… No dobra, może nie pięknym, ale naszym… A może jaskółki też myślą, że Kutno to ich miasto. Kto wie, może mają nawet swojego jaskółczego prezydenta, swoją radę i swoje spółki z ich radami nadzorczymi zapchanymi znajomymi znajomych królika (jaskółki). Człowiek jaskółki nie zrozumie,  tym bardziej, że sam jest wilkiem (znaczy on – człowiek drugiemu człowiekowi).

Jaskółkom już odpuszczę, bo się uspokoiły (albo jaskółcza rodzina poszła spać, albo się na siebie „poobrażała”; biorąc pod uwagę, że przed chwilą jeszcze było głośno to najprawdopodobniej to drugie jest bardziej realne). Trudno, tematu  jako abstynent całkowity nie jestem w stanie pojąć (bo na trzeźwo pewnych rzeczy w Polsce się podobnież nie zrozumie). I tak już mi zostanie. Odpuszczam.

Natomiast chrabąszczom odpuścić nie mogę. Te małe paskudy wpadają we włosy (jak nietoperze), w uszy i uderzają człowieka między oczy. Obuchem między oczy. Dosłownie obuchem i dosłownie między oczy. Takie starcie gigantów, bo dla mnie chrabąszcz wpadający na 100 razy większego człowieka to gigant osobowościowy (aleeee urwał!!!). I albo to „Don Kichoty” świata przyrody, albo wracający z urodzin po „jeeeescze jeden i jeeeeszcze raz…” solenizant, lub gość solenizanta. Jedno (Don Kichot) i drugie (te zakrapiane urodziny) bardzo polskie. Polacy, wiadomo, pierwsi do szabli i pierwsi do szklanki… Więc trochę chrabąszcza rozumiem. Ale, żeby tak między oczy, tułowiem i znienacka. Tego zrozumieć nie mogę.

Życie przyrodnicze i geograficzne jest jednak trudne do zrozumienia dla humanisty…

P.S. Taka dykteryjka. Na lekko. Nie trzeba traktować poważnie.

(be.es/bs/bartosz.serenda)


100 rzeczy, bez których przeżycie jednego dnia byłoby nieznośne

Posted by on sobota, 28 Czerwiec, 2014

100 rzeczy, bez których przeżycie jednego dnia byłoby nieznośne. Proszę o Wasze propozycje na maila lub poprzez ten formularz Kontakt. Sam też nad taką listą pracuję, np. 1 – woda, 2 – zapałki/zapalniczka, 3 – zegarek, 4 – telefon komórkowy, 5 – kalendarz…. (be.es/bs/bartosz.serenda)


Link do archiwum. Wszystkie wpisy w jednym miejscu

Posted by on czwartek, 26 Czerwiec, 2014

Blog ma już 3 lata. Przez ten czas opublikowałem na jego elektronicznych łamach ponad 1200 wpisów. Większość z nich jest już zupełnie zapomniana. Część nieaktualna. Niektóre przypuszczenia w nich zawarte się sprawdziły, inne nie. Ciekawa lekcja na przyszłość i wspomnienie niedalekiej przeszłości. Do wszystkich wpisów każdy z Czytelników może dotrzeć sam, korzystając z bardzo funkcjonalnego archiwum podzielonego na poszczególne miesiące. Zobacz sam, podaję bezpośredni link: Archiwum. Do archiwalnych artykułów można trafić w każdej chwili, szukając np. wpisu z poprzedniego miesiąca, czy z ubiegłego roku. Sam często korzystam. (be.es/bs/bartosz.serenda)


Dzień bez pisania należy uznać za stracony. Blog to dziennik-trzeba prowadzić codziennie

Posted by on poniedziałek, 9 Czerwiec, 2014

Blogerów dzielę na dwie grupy: na tych, którzy piszą i na tych, którzy nie piszą. 🙄 Takie odkrywcze. 🙂 Zobacz: Blogi jednego wpisu

Odwiedzane ostatnio przeze mnie strony blogowe mają wyłącznie jeden wpis. Czasem kilka. A naprawdę bardzo sporadycznie – kilkanaście, gdzie ostatni wpis pojawił się w 2012 lub 2013 roku. To nie są blogi, to nie są dzienniki. To jest d…a blada i internetowy spam www. No tak, niestety tak. Taki śmietnik internetowy, którego nikt nie opróżnia i tylko do niego dorzuca i dorzuca. A szkoda, bo przecież skoro ktoś stworzył serwis (i potrafił to zrobić) to przestając go prowadzić mógłby go z powrotem usunąć.

Prowadzony przeze mnie blog 8 czerwca skończył 3 lata. (be.es/bs/bartosz.serenda)


Puk, puk! Jest godzina 01:25. Sowy i skowronki

Posted by on niedziela, 4 Maj, 2014

Dzisiejsze  i wczorajsze (tzn. 2 i 3.V) kutnowskie wydarzenia przyniosły całkiem sporo powodów, by się do nich ustosunkować. W zasadzie cały czas coś się dzieje, co wymaga stosownego komentarza. Historia naszego miasta dzieje się na naszych oczach, a my w tej historii uczestniczymy. Czasem jest to bardzo brzydka historia. W żaden sposób nie zmienia to faktu, że możemy ją współtworzyć aktywnie i brać w niej udział, ale równie dobrze możemy być tylko jej biernymi uczestnikami i wyłącznie niezaangażowanymi obserwatorami. Przecież ludzie dzielą się na wykonawców i zdobywców…, ale też na sowy i skowronki… Niewątpliwie jestem sową. I równie niewątpliwie skowronkiem nie jestem.

Jest 01:25. Pora spać 🙂


Blog na fb

Posted by on piątek, 18 Kwiecień, 2014

Na fejsie mój blog (dziennik, jak kto woli) ma już prawie 120 polubień 🙄 . Jak Ci się nudzi (nie wiem – w pracy, w szkole, w domu, czy gdziekolwiek indziej 🙂 ), a czasem zaglądasz do mnie na blog to możesz wejść i kliknąć „Lubię to”.

Fanpage tutaj: facebook/blog.serenda.

Z góry 😛 dzięki.


Chłopcy jednak płaczą. I to jak małe beksy

Posted by on środa, 16 Kwiecień, 2014

Muniek się jednak mylił. Chłopaki płaczą jak małe beksy, a ich lamentów końca nie widać. Przykry to widok, gdy niedawni mocarze rozmieniają się na drobne. (bartosz serenda/be.es)


Blogi jednego wpisu

Posted by on sobota, 12 Kwiecień, 2014

Znakomita część blogów kończy się jednym wpisem zgodnie z zasadą „słomianego zapału”, albo lepiej „internetowego zapału”. To już jest reguła większości internetowych dzienników (czy szerzej-blogów). Taka wspólna denerwująca przypadłość większości początkujących blogerów, tych „jednego wpisu”, którzy zaczynają tym jednym, ważnym, dużym i wielce obiecującym wpisem i tym jednym, ważnym, dużym i wielce obiecującym wpisem kończą. Najczęściej zaczyna się tak: Witam Państwa na moim blogu. Będę tu pisał o tym, i o tamtym. Wpisy będę umieszczał regularnie (najczęściej są to śmiałe zapowiedzi, że codziennie lub kilka razy na tydzień). Zapraszam.

No i na tym najczęściej się kończy.

Wiesz, jak wygląda kolejny wpis? Nie, nie jest taki jak myślisz. Nie dlatego, że jest inny, niż myślisz, ale dlatego, że nie ma go w ogóle. Kolejnego wpisu po prostu nie ma. Ten był pierwszy… i ostatni. Taka krótka historia z szybkim zakończeniem. Chwila zapału i szczerości, a później martwa cisza. Pustka i nicość, która zwyciężyła.

Sił starczyło na jeden dzień, jeden raz, jeden wpis. (bartosz serenda/be.es)


Z pilotem i kapciami na barykady się nie chodzi

Posted by on wtorek, 8 Kwiecień, 2014

Jedni chodzą na barykady, inni pielęgnują swoją przygodę z kapciami i pilotem TV w ręku. Życie można przeżyć naprawdę na bardzo różne sposoby: tak, by nikomu się nigdy nie narazić, lub tak, by narazić się wszystkim możnym tego świata.

W związku z tym, że zawsze miałem niewyparzony język i sporo do powiedzenia (zaczęło się od podstawówki) – tak też się złożyło, że raczej należę do drugiej grupy osób. Raczej, a nie na pewno, bo może jednak wszystkim się jeszcze nie naraziłem (choć słysząc te, i tamte plotki z Kutna to wiele VIPów mnie po prostu NIE-NA-WI-DZI!!! 🙂 – ich problem…).

I wcale im tego nie utrudniam… 😉 …bo przecież też nie ukrywam, że zamiast stać w cieniu, gdzieś z tyłu, za kimś, w tłumie, i po cichu – zawsze wolałem być tam, gdzie kule lecą. Mit romantycznego bohatera to kolejny etap, który od szkoły średniej jakoś nie chce ode mnie odstąpić (bo pozytywizm zawsze był nudny – prawda?) 🙂

Cóż taki los: barykad zamiast kapci.

Korzystając z okazji chciałem kutnowskich VIP-ów NIE przeprosić. I NIE obiecuję poprawy. Wszystkich, którzy nie są VIP-ami  bardzo serdecznie, grzecznie i gorąco pozdrawiam 🙂 (bartosz serenda/be.es)


Tydzień bez TV

Posted by on czwartek, 3 Kwiecień, 2014

Spróbowaliście kiedyś przez cały tydzień (uczciwie od poniedziałku do niedzieli) nie oglądać TV? Wydaje mi się, że może to być ciekawe doświadczenie (od razu będzie więcej czasu na wszystko). Choć sam tego nigdy nie spróbowałem będąc na miejscu, w domu (poza wyjątkami: wakacyjny wyjazd itp.) to wydaje mi się, że to taki inspirujący powrót do natury, przeszłości.

Kiedyś ludzie nie mogli żyć bez radia, później bez telewizji, od kilku już lat nie wyobrażamy sobie życia bez telefonu komórkowego, komputera i internetu, a obecnie nie da się żyć bez samego facebooka (ciężko też obyć się bez bloga tego gościa na S 😉 ).

Zacznijmy od TV. Do „tygodnia bez bloga” nie dojdziemy 🙂 … nie warto… 🙂 . Pozdrawiam. (bartosz serenda/be.es)