Posts Tagged gotowanie

Z płatków owsianych można zrobić prawie wszystko

Posted by on niedziela, 16 Lipiec, 2017

Od jakiegoś roku stałem się wielkim miłośnikiem płatków owsianych. Nie, żebym nie znał i nie lubił ich wcześniej, bo i owszem – ceniłem ich walory, ale dopiero od jakiegoś czasu stały się przeze mnie w sposób szczególny cenione i traktowane jako potrawa wiodąca – zdrowa, pożywna, dietetyczna i przy tym tania. Obecnie płatki owsiane stały się dla mnie głównym, i codziennie spożywanym, produktem – najczęściej w postaci owsianki na mleku, owsianki ze zbożami na wodzie, masy owsiano-kuskusowej jako dodatek do dań, sałatek, czy nawet kanapek, czy jako główny składnik omletów owsianych bez mąki. Płatki owsiane stały się więc w mojej dietetycznej kuchni substytutem wielu dotychczasowych produktów, takich jak makarony, ziemniaki, czy … ryż. Ten ostatni zaś nie jest wcale tak dietetyczny, jak się wydaje, choć o niebo lepszy niż makarony. Obecnie jestem na etapie zachwycania się różnymi odmianami omletów owsianych 🙂 W najbliższym czasie mam również w planach odkrycie starych, zdrowych, polskich kasz i np. budyniu z kaszy jaglanej. Smacznego 🙂 (bs)

PS. A może  jest ktoś w Kutnie,  kto zaproponowałby jakieś seminarium dietetycznego gotowania? Piszę się jako uczestnik i pomogę takowe zorganizować jako radny powiatowy.


Nie relacja…choć też z rajdu. Wpis o facetach dzielących się kulinarnymi wskazówkami

Posted by on poniedziałek, 11 Listopad, 2013

Zanim przejdziesz do dalszej części, odsyłam najpierw do ostatniego wpisu na blogu dotyczącego Rajdu Patriotycznego. Przeczytasz go klikając tutaj: III Rajd Patriotyczny za nami. Natomiast same smaczki z rajdu- poniżej:

  • „rajdowa herbata”  była zrobiona „na ostro” i jak twierdzą Ci, którzy jej próbowali – nawet na bardzo ostro, choć żaden z nich, mimo, że wykręcała „mordkę”, nie dał tego po sobie poznać; do standardowych składników dodałem „troszkę” 😈 czarnego pieprzu i pieprzu cayenne (połączenie ostrej przyprawy, miodu i gorącej herbaty rozgrzewa i daje sił); próbowałem jako pierwszy…
  • podczas rajdu „zrobiliśmy” 12 kilometrów, które jednak każdy z nas odczuwał zdecydowanie bardziej niż… 12 kilometrów; winnym było ukształtowanie i struktura terenu: trasa prowadziła azymutem poprzez lasy i leśne pagórki
  • na szczyt najwyższego wzgórza najnormalniej w świecie trzeba było się wdrapywać, momentami, na czworaka (a nawet jak zauważył Jacek – najlepiej z czekanem)
  • podczas „przerwy na szczycie” 6 panów urządziło sobie pogawędkę o gotowaniu, czyli dzieliło się spostrzeżeniami, radami i wnioskami z doświadczeń kulinarnych: o tym jak przygotować prawdziwego omleta, czym różni się „miód”, od miodu, po czym poznać prawdziwą oliwkę z oliwek, a dalej czym jest oil olio oraz dlaczego krupnik nie smakuje tak, jak powinien
  • na każdym rajdzie z Pawłem rozmawiam o jedzeniu i zawsze po rajdzie wracam piekielnie głodny
  • Łukasz wrócił z pełną reklamówką (tą małą) grzybów: głównie maślaków, ale dużych, bo wielkości dłoni; co ciekawe grzyby zbierał „przy okazji”, a w zasadzie najwłaściwiej byłoby powiedzieć, że nie zbierał ich wcale – tylko same trafiały się po drodze
  • kluczowym wnioskiem jest, że wszyscy chcieliby powtórzyć taki spacer, ale znacznie dłuższy, całodniowy i terenami Ozu Gostynińskiego

Pozdrawiam 🙂 (be.es)