Posts Tagged Komitet Obywatelski

Przystąpiłem do klubu radnych Komitetu Obywatelskiego

Posted by on środa, 6 Wrzesień, 2017

W poniedziałek, tuż przed zamknięciem urzędu Starostwa Powiatowego w Kutnie, złożyłem w kancelarii pismo skierowane na ręce przewodniczącego Rady Powiatu Pana Marka Jankowskiego. W nim tylko jedno zdanie: Informuję, iż z dniem 4 września 2017 roku przystępuje do klubu radnych Komitetu Obywatelskiego. I na razie niech tak zostanie. Czas na uzasadnienie i wyjaśnienia jeszcze przyjdzie.

Chciałbym przy tym bardzo wyraźnie podkreślić, że nadal jestem członkiem SLD (choć z obecną polityką prowadzoną przez SLD w kraju niemal w całości się nie zgadzam) i radnym SLD, a przystąpienie do klubu radnych KO należy traktować jako przystąpienie radnego SLD do jednego z klubów. Jedno drugiego nie wyklucza.

Poniżej załączam foto oryginału pisma. (bs)


Oficjalny komentarz w spr. wyjścia z klubu KO radnego Ziółkowskiego

Posted by on piątek, 4 Wrzesień, 2015

„Ruszajmy, przyjaciele,
Wcale nie jest za późno,
By szukać świata ze snów…
A planów mam tak wiele
Ot, choćby przepłynąć horyzont wszerz,
potem wzdłuż…
Nie ma już w nas tej mocy, która za dawnych lat
umiała wstrząsnąć niebem, poruszyć cały świat.
Jesteśmy tym, czym jesteśmy –
Zły los, a może zły czas
osłabił w sercu ogień, co łączył niegdyś nas,
lecz wzmocnił naszą wolę i teraz dobrze wiemy,
że trzeba szukać, szukać, szukać,
bez względu na to, co znajdziemy…”

„Ulisses”, Alfred Tennyson, przekład Ewa Skwar
„Stowarzyszenie umarłych poetów” N. H. Kleinbaum

Wiadomość o wyjściu z klubu radnych Komitetu Obywatelskiego w Radzie Powiatu w Kutnie radnego Wojciecha Ziółkowskiego nie była dla mnie zaskoczeniem. Przynajmniej nie tak wielkim jak dla innych. Wojtek jest zbyt wielkim indywidualistą, by dłużej wytrzymał w grupie, w której ostatecznie liczy się tak naprawdę zdanie wyłącznie jednej osoby – Krzysztofa Debicha. Wiem coś na ten temat, bo jako były radny koalicji uczestniczyłem w spotkaniach koalicyjnych, gdzie nawet koalicjanci niewiele mieli do gadania: będzie tak i tak, a potem tak i tak – mieliśmy nakreślaną ścieżkę i o innych wariantach można było co najwyżej pogadać. Spotkania koalicyjne nie dotyczyły ustaleń przyszłego działania, ale miały na celu poinformowanie radnych jak ma być i jak będzie oraz prób ocieplenia wizerunku starosty poprzez zrobienie wrażenia, że jednak z radnymi koalicji się spotyka. Wychodziło jeszcze gorzej, bo większość (i tak nielicznych) spotkań polegała na tym, że słuchaliśmy wykładów… Szkoda słów, zresztą przyzwoitość polityczna nie pozwala mi na zdradzanie szczegółów rozmów za tzw. zamkniętymi drzwiami.

Wracając do WZ.

Wojtek ma podobnie jak ja: musi sprawdzić na własnej skórze, przekonać się osobiście i ciągle szuka najlepszych rozwiązań. Jest w tym wiele politycznego romantyzmu, marzeń i takiego pozytywnego przeświadczenia, żeby szukać i szukać, póki nie znajdzie się doskonałości, wyboru na miarę naszych marzeń, naszych oczekiwań, naszych ideałów. Tak miałem podczas wychodzenia z koalicji. Gorzej, by o nim (o nas, biorąc pod uwagę moje wyjście z koalicji) świadczyło, gdyby – wiedząc, że popełnił błąd wchodząc do klubu KO – tkwił tam wbrew przekonaniom, albo dla korzyści bycia w jakimś układzie władzy, albo już ze strachu przed przyznaniem się do błędu. Wybrał jak dojrzały człowiek, choć kutnowscy politykierzy uznają to pewnie za politykę „krótkich spodenek”. A jest właśnie na odwrót – dokładnie na odwrót: umiejętność korekty decyzji, wycofania się z raz podjętego stanowiska świadczy o wysokim poczuciu celu i własnej wartości. Tym bardziej, że potwierdza to „teoria podejmowania decyzji”, gdzie ostatnim etapem w procesie podejmowania decyzji przez decydenta jest kontrola/sprawdzenie, czy podjęta decyzja/podjęty wybór spełnia nasze oczekiwania, nasze kryteria – czyli mówiąc wprost: czy efekt wyboru jest taki, jakiego oczekiwaliśmy (np. jako konsumenci kupując w sklepie produkt dokładnie go w domu oglądamy i bywa, że niezadowoleni z produktu – oddajemy go z powrotem). I taką świadomą i odważną decyzję o rezygnacji z „produktu” podjął Ziółkowski. Nieliczni wiedzą, co dokładnie za tą rezygnacją stało i gdyby wiedzieli to również pozostali to zamiast krytykować okazać musieliby szacunek. Ja więcej nie powiem, gdyż jest to wyłącznie w gestii Ziółkowskiego i to on musi podjąć decyzję, czy skończyć na lakonicznej „różnicy zdań”, czy …

Jest jeszcze jedna rzecz, na którą warto zwrócić uwagę. Być może najważniejsza: przyznanie się do pomyłki i powiedzenie tego wprost, publicznie. Ilu znacie polityków, nie tylko w Kutnie, ale w ogóle, którzy publicznie mówią: przepraszam, popełniłem błąd, pomyliłem się, naprawiam to. Ilu? No właśnie. Wszyscy, czy precyzyjniej doskonała większość, idzie w zaparte, kłamie, ośmiesza się głupimi wykrętami, zapętla w kłamstwie i zasłania zwrotami typu „naród poprosił”, „społeczeństwo kazało”, „dla dobra publicznego”, a złapani za rękę powiedzą, że to nie ich ręka. Wojtek podszedł do sprawy jak mąż stanu, jak dojrzały, nie patrzący na interesy polityczne – polityk. Doceńmy to i uszanujmy, bo przecież wszyscy chcemy przyzwoitych, prawdziwych, popełniających pomyłki, ale potrafiących się do tych pomyłek przyznać polityków. Tylko tacy, wiarygodni również w swoich błędach, politycy mogą nami rządzić.  Sam też wolę współrządzić (i jako obywatel być rządzonym) z uczciwym politykiem, który potrafi powiedzieć przepraszam, popełniłem błąd, niż z cynicznym graczem, który będzie szedł w zaparte. Doceńmy to, jeśli chcemy, by kolejni politycy też takie decyzje podejmowali, a nie bali się, że opinia ich ukamienuje.

Wojciech Ziółkowski ostatnią swoją decyzją stał się znów pierwszym garniturem i ponownie wkroczył do I kutnowskiej ligi politycznej, w której ławka jest bardzo, bardzo krótka. Popieram tę decyzję, która jest ewidentnym cofnięciem się o krok, ale w przyszłości gwarantuje postawienie co najmniej 3 naprzód. Tak właśnie robi się skuteczną politykę, a jednocześnie pozostaje w zgodzie z samym sobą.

A na sam koniec dedykuję Wojtkowi przysłowie mongolskie z tego wpisu: Resistance znaczy opór. Również pod rozwagę dla tych, którzy myśleli, że są tacy „thebeściarscy”, że każdego mogą przerobić. (bs)