Posts Tagged piłka nożna

Mecz na szczycie: Barcelona kontra Bayern

Posted by on środa, 6 Maj, 2015

Dziś piłkarski wieczór. Gra Bayern Monachium i FC Barcelona, a to znaczy, że nawet najwięksi amatorzy piłki nożnej zasiadają przed TV. Relacja na żywo na TVP1. Robert Lewandowski jako „człowiek w żelaznej masce”. (bs)


Z drugiej strony obiektywu

Posted by on środa, 4 Luty, 2015
zdrugiejstronyobiektywu_blog.jpg

Zdjęcie zrobiłem podczas rozgrywek meczowych w ramach WOŚP w Kutnie. Na zdjęciu wiceprezydent Kutna Zbigniew Wdowiak i operator kutnowskiej TV Rafał Owczarek. Tak udzielamy wywiadów – mówiąc do małego okienka kamery. fot.: bs

Z drugiej strony obiektywu świat wygląda inaczej. Zupełnie inaczej. Bywa, że nawet najbardziej wytrawnego polityka, dziennikarza – jednym słowem showmena występów telewizyjnych może ogarnąć przerażająca pustka podczas udzielania wywiadów – zwana tremą. Trudno jest bowiem ogarnąć wszystko na raz: odpowiadać na pytania, patrzeć się w okienko wielkości kilku centymetrów kwadratowych na kilka centymetrów kwadratowych (lub na twarz dziennikarza, który bywa, że Cię rozśmiesza), a jednocześnie nie zwracać uwagi na otoczenie i jeszcze w dobrym tonie – ładnie się uśmiechać. A już  w ogóle ekstremą jest udzielać wywiadu, gdy nad uchem ripostuje taki niegrzeczny Serenda. Tu na zdjęciu wiceprezydent Zbigniew Wdowiak udziela wywiadu twierdząc, że graliśmy dla zabawy i w ogóle frajdy, a ja z boku docinałem – trochę do prezydenta, trochę do kamery, ale ogólnie w żartobliwej formie, że w takim razie już wiem dlaczego przegraliśmy (graliśmy w jednej drużynie), skoro prezydent grał wyłącznie dla zabawy 😉 . (bs/bartosz.serenda)


Na meczu WOŚP: dziennikarze, radni, Integracja i strażacy

Posted by on niedziela, 11 Styczeń, 2015

Dziś odbył się turniej piłkarski piłki halowej w ramach kutnowskiej WOŚP. Grali dziennikarze, strażacy Straży Pożarnej Kutno, piłkarze krośniewickiej drużyny „Integracja” (dopiero później, długo po rozegranych meczach, dowiedziałem się, że nazwa wzięła się stąd, iż w drużynie grają również osoby niepełnosprawne – dlatego tym bardziej WIELKIE BRAWA !, a przy okazji dlaczego nikt nie powiedział tego przed meczem !!!) oraz samorządowcy z miasta i powiatu. Wraz z radnym Wojciechem Ziółkowskim reprezentowaliśmy samorząd powiatowy.

Liczyłem, że drużyna samorządowców wypadnie jednak trochę lepiej, ale niestety: byliśmy najgorszą drużyną, gdyż przegraliśmy wszystkie (ale, tylko 2 🙂 ) mecze. W naszej drużynie najlepszymi zawodnikami, moim amatorskim zdaniem, byli: Zbigniew Wdowiak i Michał Lebiedowicz. I o ile wiedziałem, że Michał jest sportowcem, o tyle nigdy bym nie przypuszczał, że ZW – historyk, nauczyciel, typ intelektualisty – w mowie i czynie ( 🙂 ) jest tak dobrze wytrenowany (szok 🙂 ). Brawo, brawo –  Panie  Prezydencie ! Ja generalnie byłem nie w formie, ale to i tak nie ma znaczenia, bo tak czy inaczej – żaden ze mnie piłkarz. Zresztą w piłkę gram naprawdę sporadycznie (za wyjątkiem jesiennego epizodu z moją ekipą SLD) i porównując się do tych, co grają w miarę regularnie – jestem cienki. Wolę jednak ostrzejsze i oparte na większych emocjach sporty indywidualne, np. taekwondo, triathlon, czy całodobowe rajdy terenowe itp., gdzie liczy się walka z samym sobą, zawziętości i upór, niż taktyczna gra zespołowa.

Cały pierwszy mecz (z dziennikarzami) stałem na bramce, w drugim meczu z zawodnikami „Integracji” biegałem „w polu” (raczej na obronie). Nie odbyło się oczywiście bez emocji i walki – jak to w sporcie, szczególnie w piłce nożnej. Pojedynki były bardzo zacięte, co było widać, gdy szła akcja za akcją i nikt nie miał czasu na odpoczynek i rozdrabnianie się na drobne. I nam, i im zależało na wygranej. Szczególnie było to widać w meczu z drużyną z Krośniewic, gdy przegrywaliśmy 3:0, by zakończyć, mimo wszystko przegrany mecz 4:2 (o ile dobrze pamiętam), ale mając świadomość, że łatwo skóry nie sprzedaliśmy.

Po tych 2 meczach, mimo, że uprawiam czynnie sporty, byłem ogólnie przemęczony i przetrenowany i w planach miałem seans w saunie (nie doszło do skutku).

Za wspólne mecze dziękuję wszystkim uczestnikom. Wielkie podziękowania należą się inspiratorowi całego wydarzenia Konradowi Sobczykowi (dzięki za zaproszenie). Gratulacje składam zwycięzcom pojedynku – strażakom, choć krośniewicka drużyna „Integracji”, która zajęła 2. miejsce była bardzo mocna i nie odbiegała poziomem od zwycięzców. Dziennikarze oczywiście bardzo mocni, ale jak się tu dziwić, skoro w drużynie grało tylu byłych piłkarzy 🙂 + prezes KS Kutno (z pięknym wślizgiem).

Raz jeszcze bardzo wszystkim dziękuję za rywalizację. Mam nadzieję, że pomogliśmy, choć skromnie, w ten sposób naszemu sztabowi WOŚP. /bs/


Polska kadra narodowa w piłkę nożną powinna uczyć się walki od polskich siatkarzy

Posted by on niedziela, 21 Wrzesień, 2014

Nie będę znęcał się nad „naszymi” piłkarzami, bo Ci, jeśli oglądali mecz chyba czują „o co kaman”. Jedna wobec tego rada: cieniutcy piłkarze, uczcie się jak walczy się do końca, o każdy punkt i przez cały czas trwania meczu (a nie przez pierwsze 15 minut). Jednak Polska nie jest tak słaba, jak nas zdążyliście (reprezentacja PL w piłkę nożną) przez lata do tego przyzwyczaić.

Brawo siatkarze! (bs)

na podstawie: relacja POLSAT meczu „Brazylia – Polska: Mistrzostwa Świata mężczyzn w Polsce – finał”


Argentyna płacze, Niemcy szaleją ze szczęścia. Europa 1/2

Posted by on poniedziałek, 14 Lipiec, 2014

Dzisiejszy mecz, jak przystało na finał, oglądało się z sekundy na sekundę. To znaczy tak, że człowiek nie wiedział, czy zbyt wiele nie straci, gdy pójdzie do kuchni po szklankę wody (bo akurat w tym momencie może paść bramka). Dlatego należało biegać 🙂 Piszę to jako „niedzielny kibic” – to znaczy taki, który ogląda wyłącznie te mecze, które warto oglądać.

A ten warto było oglądać.

Argentyna grała bardzo dobrze, ale tylko dzisiejszy mecz. Pozostałe pojedynki MŚ’14 z jej udziałem były cienkie i odniosłem wrażenie (z tego co oglądałem urywkami), że ślizgała się z meczu na mecz. Ewidentnym przykładem były karne z Holandią, w którym Holandia zdecydowanie była lepsza i tylko „ryzyk-fizyk rzutów karnych” dał victorię Argentynie. Dzisiejszy mecz z udziałem Biało-Błękitnych był inny niż pozostałe: atak nastąpił od ręki i trwał 120 minut. Mnóstwo niebezpiecznych i szybkich akcji z którymi Niemcy w tych mistrzostwach się jeszcze nie spotkali. Do tego Messi i kilka sytuacji, które powinny zostać wykorzystane, ale nie zostały. I bam: Goetze (który ciągle kojarzy mi się z Goethe) zniszczył marzenia Argentyny. Na „tuż przed” karnymi. Argentynie pozostało już tylko parę minut (dosłownie 4-5), na to by zremisować i doprowadzić do rzutów wolnych. Ale ostatecznie ich nadzieje pogrążył ten, który miał za nich wygrać wszystko: Messi. W ostatniej szansie zamiast rzucić piłkę na pole karne przestrzelił znacznie ponad bramką, licząc chyba na to, że jego strzał będzie celny, a on stanie się argentyńskim bożyszczem tłumów. Stało się na odwrót.

A później gwizdek kończący marzenia wielkiej, małej Argentyny.

W dzisiejszym meczu, powiedzmy sobie to szczerze, lepsi byli Argentyńczycy, ale i tak wygrali go Niemcy. Zgodnie ze starą zasadą: nieważne kto jak gra, bo i tak na koniec wygrywają Niemcy. Ale trzeba też oddać chwałę Niemcom, oceniając cały mundial i wszystkie mecze, że byli najlepszą drużyną tych mistrzostw – mając z tyłu głowy to, że w dzisiejszym pojedynku tylko „fuks” sprawił, że wygrali Niemcy. Cała Ameryka Południowa, za wyjątkiem Brazylijczyków pogrążona w smutku. Argentyna płacze i to dosłownie. Europa sama nie może się zdecydować: chyba pół na pół. W tym meczu ewidentnie kibicowałem Argentynie, choć w całym mundialu, który raczej omijałem szerokim łukiem laika, nie miałem specjalnych ulubieńców (Mecz Belgia-USA. Oczywiście, że kibicuję Belgii). Chyba, że tradycyjnie trochę Italia i trochę Holandia (Holandia, Italia i piłkarskie pamiątki z dzieciństwa, Forza Italia !!!, Vittoria Italia. Auf wiedersehen Niemcy.).

Mundial zakończony. (be.es/bs/bartosz.serenda)

na podstawie relacji TVP 1 Niemcy – Argentyna: Mistrzostwa Świata w Brazylii – finał


Holandia, Italia i piłkarskie pamiątki z dzieciństwa

Posted by on środa, 9 Lipiec, 2014

Piłkarzem nie jestem. Kibicem tym bardziej (o dzisiejszym meczu dowiedziałem się w ’62 minucie i to zupełnie przypadkowo od Dariusza Jońskiego), ale kiedy gra Holandia lub Włochy (Moi odpadli…prawie wszyscy) wiem komu mam kibicować.

Od dzieciństwa mam taki sentyment do Ajaxu i Milanu. Pamiętam, że jako dziecko bardzo lubiłem przeglądać magazyn „Piłka Nożna”, a tam ówcześni „Ronaldo”: van Basten, Gullit, Bergkamp, Rijkaard.

Kilku z nich to holenderskie gwiazdy grające w barwach najbardziej utytułowanej drużyny w historii futbolu, czyli włoskim AC Milanie.

Do tego doszła jeszcze kolekcja kart piłkarskich, którymi jako dzieciaki wymienialiśmy się na podwórku. Dlatego w dzisiejszym pojedynku Argentyna – Holandia, mimo całej miłości do Argentyny i w ogóle Ameryki Południowej, kibicuję następcom van Bastena. (be.es/bs/bartosz.serenda)


Mecz Belgia-USA. Oczywiście, że kibicuję Belgii

Posted by on wtorek, 1 Lipiec, 2014

Belgia kontra USA. Jestem za Belgią. To przecież takie oczywiste. (be.es/bs/bartosz.serenda)

na podstawie TVP 1:  Mecz Belgia – USA


Rozwiązanie MKSu Kutno było do przewidzenia. Czy to była dobra decyzja?

Posted by on wtorek, 1 Lipiec, 2014

Na podstawie artykułu z KCI „MKS rozwiązany! Koniec dwóch dekad kutnowskiego futbolu”.

Decyzja, która dziś zapadła była do przewidzenia: rozwiązanie klubu. Czy była to dobra decyzja? Nie wiem. Nie znam się na piłce nożnej i klubach piłkarskich. Nie byłem również członkiem rozwiązywanego klubu, więc trudno mi się w tej sprawie wypowiadać. Jedno jest pewne: smutny koniec długiej historii.

Dość interesujące (pod względem rozgrywek, ale nie piłkarskich) będzie to, co dalej wokół nowo powstałego klubu się zadzieje… (be.es/bs/bartosz.serenda)

na podstawie KCI kutno.net.pl, art. „MKS rozwiązany! Koniec dwóch dekad kutnowskiego futbolu”, red. pp, 1.07.2014


Trwa mecz Polska-Niemcy. Czy pierwszy w historii futbolu dla nas wygrany?

Posted by on wtorek, 13 Maj, 2014

Trwa mecz Polska-Niemcy i podobnie jak niemal cała Polska również liczę na zwycięstwo, mimo, że jest to wyłącznie pojedynek towarzyski. Czyli o honor zwycięstwa z Niemcami (być może pierwszy raz w historii). Polacy zaczęli jak zawsze: mocno, ofensywnie, z naporem. Sił, jak zawsze, starcza na pierwsze 10-15 minut. Przypomina mi to niedoświadczonego biegacza, który rozpoczyna bieg na pełnych obrotach i cieszy się, że jest w czołówce, a po kilkunastu minutach spowalnia przez wszystkich wyprzedzany.

Polska ma dobrą drużynę na pierwsze 15 minut, i fatalną na kolejne 75. Średnia taka, jak wyniki rozgrywek, czyli „grali jak nigdy, przegrali jak zawsze”. Dziś, liczę, że będą „grać i wygrywać jak nigdy”.

na podstawie relacji TVP1 mecz Niemcy-Polska