Posts Tagged polityka

Blog powoli wraca do formy

Posted by on niedziela, 30 Lipiec, 2017

Ostatni rok był skromny pod względem ilości materiałów blogowych. Niczym nie przypominał świetlistych lat, gdy w miesiącach było po 40, 50, 60, czy nawet 70 wpisów. Winą tego nie jest jednak lenistwo, a wręcz przeciwnie – zapracowanie i dojazdy do pracy. Niemniej jednak staram się powrócić do połowy – przynajmniej – tej formy jaka była niegdyś i umieszczać na blogu po 20-30 materiałów prasowych miesięcznie.

To jednak nie wszystko.

W międzyczasie pojawiły się również powody, które nie wynikały wcale, a wcale z powyższych przez które blog ostygł. Były rezultatem pewnego rodzaju sukcesu bloga, który stał się marką samą w sobie, i nabrał cech bardzo dobrego produktu a jednocześnie napęczniał wadami samodzielnego produktu. Strona rozrosła się, rozprzestrzeniła, wyszła z ram i zaczęła żyć swoim życiem, ale jednocześnie stała się multidyscyplinarna. Jednym się to spodobało, gdyż dało kolorytu. Innym zaś strasznie namąciło w głowie, bo znalazło się tu i mydło, i powidło, i rower, i turystyka, i polityka, i hobby. Wszystko, co przyszło mi do głowy. Sam należę do tej drugiej grupy osób i dlatego dłuższy już czas zastanawiałem się (i nadal to robię), jak rozwiązać ten problem. Tli mi się w głowie jakieś rozwiązanie, ale na razie o tym sza, bo jest to na etapie dojrzewania i wcale nie wiem, czy dojdzie do skutku (pomysły długo dojrzewają).

Sami „obaczycie” jeśli coś się zmieni 🙂

Tymczasem pozdrawiam – oczywiście blogowo 🙂 (bs)


Cała prawda o podziemiu antykomunistycznym. Sam muszę poznać ZA i PRZECIW

Posted by on poniedziałek, 20 Luty, 2017

Nie lubię nie wiedzieć. I w drugą stronę: lubię wiedzieć o racjach moich przeciwników więcej, niż oni sami wiedzą. Dlatego od wczoraj przez najbliższy miesiąc zdobywamy wiedzę o podziemiu antykomunistycznym po II WŚ. Interesują mnie racje drugiej strony, bo racje mojej strony znam dobrze. Pierwsza książka „Ogień – Król Podhala” w połowie już przeczytana (od wczoraj). W planach kilka pozycji, które ICH gloryfikują, oraz jakieś obiektywne biografie przedstawiające szczegółowo życiorysy najbardziej znanych dowódców. (bs)


Ze skarbca muszą wynieść tyle złota, ile w ciągu 30 sekund zdołają. Samorządowcy?

Posted by on poniedziałek, 13 Luty, 2017

W lokalnej polityce „często-gęsto”jest większe dziadostwo niż w tej polityce, jaką znamy z ekranów ogólnopolskich stacji TV: pazerność i chciwość leje się strumieniami. I tak na przykład: Niektórzy przez ileś lat mogli pieprzyć o społeczeństwie obywatelskim, państwie prawa, trójpodziale władzy, kompetencjach organów samorządowych i co za tym idzie przejrzystości w działaniu publicznym itp., a jak się pojawiła łatwa kasa to hamulce i umiar puściły i korzystają z blichtru, zasobów i wszelkich możliwości finansowych jak się tylko da. Przypomina mi to sytuację z gry terenowej, w której uczestnicy przez 30 sekund muszą wynieść ze skarbca tyle złota, ile się uda. Mam w dupie takich polityków.

Szacunek wobec nich również nieużywany. (bs)


Polityka jest jak wywiad. Luźny zbiór myśli o okrutnej polityce.

Posted by on niedziela, 12 Luty, 2017

Wrogów dziedziczył nie będę, przyjaciół również sam wybiorę. Za czyiś Gdańsk umierać nie zamierzam. Rubikon przekraczam wtedy, kiedy chcę. Zaszufladkować się nie dam. Na siłę walczyć nie muszę, do pokojów strategicznych nikt mnie nie przymusi. Do starych, lub nowych koalicji też nie. Nie każdy stronnik jest moim przyjacielem, nie każdy przeciwnik moim wrogiem. W polityce wszystko jest płynne. W obozie wroga ma się przyjaciół, we własnym – wrogów. Granice nietrwałe i chwiejne pobudzają instynkt łowcy. Sojusze zawsze niestabilne. Polityka to sztuka wywiadu, gra stron, trening dla PRowców. I albo się to akceptuje, albo w polityce ginie. Polityka jest jak gra wywiadowcza oraz dyplomacja i najlepiej podsumować ten wątek tym słynnym cytatem: „Wielka Brytania nie ma wiecznych sojuszników, ani wiecznych wrogów; wieczne są tylko interesy Wielkiej Brytanii i obowiązek ich ochrony” (Henry John Temple). (bs)

PS. Jeśli ktoś wierzy jeszcze w polityczną naiwność niech będzie to dla niego kubeł zimnej wody.  


I jak tam KODowcy dzisiaj się czujecie? Byłem i będę przeciw KOD.

Posted by on środa, 4 Styczeń, 2017

Dzisiejsze rewelacje o KOD bardzo mi się „podobają”. Nie popierałem, nie popieram i nie będę popierał KODu. Od samego początku ten ruch mi nie pasował. Brawo ja ! 🙂 (bs)


Po spotkaniu z prof. Nowakiem (Klub Gazety Polskiej)

Posted by on środa, 4 Styczeń, 2017

Na zaproszenie Andrzeja Kozłowskiego prezesa Klubu Gazety Polskiej Oddział w Kutnie wziąłem dziś udział w spotkaniu z profesorem Jerzym Nowakiem. Po spotkaniu utwierdzam się w przekonaniu, że lewicy bliżej do prawicy społecznej – nawet konserwatywnej – niż do jakiś dziwnych formacji socjalliberalnych (w rzeczywistości socjal przed wyborami, a po wyborach liberalizm po). Liczę, że dojdzie kiedyś do współpracy SLD i PiS, podobnie jak wygląda rządząca koalicja na Słowacji: lewica narodowa i prawica narodowa pod przywództwem socjalisty Roberta Fico – przeciw ruchom kapitalistyczno-liberalnym. Panie Andrzeju, za zaproszenie serdecznie dziękuję. Spotkanie odbyło się w murach WSGK w Kutnie, jak większość politycznych spotkań w Kutnie. (bs)


Kto zwróci za pańszczyznę i dziesięcinę?

Posted by on piątek, 30 Grudzień, 2016

Nawiązując jeszcze do wcześniejszego wpisu Jesteśmy od pańszczyźnianych (nie od szlachty) uświadomiłem sobie, że teoretycznie większość z nas powinno mieć słuszne pretensje prawne (roszczenia) o rekompensatę z tytułu odrabiania pańszczyzny i zapłaty dziesięciny (oraz innych „ulg”)

Zastanawiałem się na swoim profilu fb o to, kto miałby ponieść koszty roszczenia:

Kto zwróci spadkobiercom dawnych chłopów (jakieś 90% dzisiejszej Polski) za przymusową pracę na rzecz arystokracji (pańszczyzna) i za przymusowy zabór mienia na rzecz duchowieństwa (dziesięcina)? Może tak śladem wielomilionowego wykupu „Damy z gronostajem” wielomilionowe zadośćuczynienie tytułem jw.

Oczywiście rzecz jest prawnie nierealna do udowodnienia. Ponieważ należałoby wykazać na przykładzie konkretnej osoby – z imienia i zawołania (lub później nazwiska) poniesione straty, a po drugiej stronie osiągniętą korzyść oraz wykazać wpływ tego stanu rzeczy na stan prawny i ekonomiczny „tu i teraz”.

Temat, ze względu na swoją specyfikę, nadaje się raczej na dyskusje polityczno-społeczną lub akademicką podczas wykładów na wydziałach Prawa z przedmiotu „Historia państwa i prawa Polski”. (bs)


Jesteśmy od pańszczyźnianych (nie od szlachty)

Posted by on piątek, 30 Grudzień, 2016

Polska przedwojenna, a rozbiorowa i przedrozbiorowa to już w ogóle – chłopami stała. I niech nam się nie wydaje, że jest tak, iż większość z nas to potomkowie szlachty. Raczej w drugą stronę: większość z nas to potomkowie pańszczyźnianych chłopów płacących rzeczową dziesięcinę na rzecz duchowieństwa i odrabiających pańszczyznę na rzecz pana.

Kiedyś czytałem, że wśród polskich polityków lat 90tych była taka moda, że każdy z nich ze szlachty się wywodził (to po pierwszym kieliszku), ale po 10tym to już jeden z drugim nabierał odwagi i raczył już swoisko, tak jak było, że najprawdziwszy polski chłop, z dziada pradziada. (bs)


Balcerowicz w ukraińskim rządzie

Posted by on sobota, 23 Kwiecień, 2016

Od dawna wiedziałem, o co chodziło w tej rewolucji. „Król czekolady” i inni oligarchowie walczący… z oligarchami (?) mogą czuć się bezpiecznie. Widać, że ktoś to wszystko ładnie planuje i jeszcze ładniej układa. Ukraińcy mają już pozamiatane. (bs)


Zemsta najlepiej smakuje na zimno

Posted by on sobota, 12 Marzec, 2016

W polityce, wywiadzie i dyplomacji nic nie dzieje się przypadkowo. Nic. I nie wszystko musi dziać się od razu. Rzeczy, które wydają się nam przypadkowe takie wcale nie są. Ktoś to reżyseruje, by wyglądało jak przypadkowe, a później słyszymy o tym w radio, oglądamy w TV, czytamy w prasie, mówią o tym czołowi politycy, komentują ośrodki masowego przekazu. A ktoś, kto pociąga za sznurki, stoi z tyłu – przygląda się wcale nie z zadowoleniem, ale zmęczony z wykonania żmudnej pracy.

Dlatego w tych trzech profesjach nie można się nigdy poddawać, należy zmierzać do celu (wbrew tym, którzy chca przeszkodzić) i cierpliwie realizować swoje. Mówi się, że zwycięstwa najlepiej obchodzić kilka dni po zwycięstwie, a zemsta najlepiej smakuje na zimno.

Oczywiście w białych rękawiczkach: mizaru, kikazaru, iwazaru (Trzy mądre małpki wywiadu). Z pozdrowieniami dla „szczęśliwców” z mojej listy 😉 (be.es)


Pióro jak karabin

Posted by on sobota, 12 Marzec, 2016

Jeśli żyjesz z pisania, to pisz cały czas. Nawet wtedy, gdy z pisania już nie żyjesz 🙂 , bo kiedyś pewnie znów zaczniesz. Nasza branża (media, dziennikarstwo, PR) wymaga ciągłego usprawniania. Ostatnio szkoliłem młodych adeptów PR i  przez chwilę skupiłem się na jednej myśli: pisz cały czas, bo warsztat Twojego pióra będzie lepszy tylko wtedy, gdy będziesz pisał ciągle, a więc codziennie. Zastanawiam się, jako humanista i człowiek zwiazany z branżą, co wybrałbym, gdybym miał wybrać jedno z dwóch: pióro, czy polityczny karabin („apteczkę lub karabin”)… (bs)


Debich jak tlenu szuka 11tego. Gierula mu tego nie ułatwia

Posted by on sobota, 20 Luty, 2016

Gierula zakopał wszystkie możliwości negocjacyjne Debicha, gdyż jest tak antypatyczny politycznie, że nikt z naszej opozycyjnej grupy nie chce mieć nic wspólnego z tą dwójką. Jest to oczywiście zrozumiałe z tego względu, gdyż nie ma żadnego uzasadnienia dla tego, by wchodzić z Gierulą do jakiejkolwiek koalicji. Po co? Żeby przez następne 2-3 lata tłumaczyć się z dziecinnych politycznych wybryków Gieruli, a może z kolejnych rzeczy, o których jeszcze nie wiemy? Po to, żeby na sesjach świecić za niego oczami? Albo wyręczać go z jego obowiązków? Litości, takim masochistą politycznym jest tylko Debich. Ale też i nie do końca, bo sami koalicjanci najchętniej porzuciliby współpracę z Gierulą, gdyby tylko w to miejsce dostali tyle samo – i też tak samo spolegliwych – mandatów (to ważne: tak samo spolegliwych i takich, którzy powyżej Debicha nie podskoczą). Stąd padają różne propozycje. Niektóre bardzo śmieszne (np. wejście do koalicji 5 bez formalnego lidera). Na tę chwilę jednak nikt z nas, ani nie chce wspierać Debicha, ani tym bardziej duetu Gierula – Debich (celowo w tej kolejności, biorąc pod uwagę kto z kogo wysysa energię witalną). W tej układance najważniejszy ma być Debich, i pułkownicy tej układanki (którzy lubią jednak mówić o sobie „generałowie Debicha” – sic: generałowie bez wojska) wcale tego nie ukrywają: w koalicji potężne jednostki mają być ścięte do poziomu krawężnika (lub wiceprzewodniczącego Rady), a przy Debichu mają być tylko tacy, na tle których Debich jest zbawcą i pierwszym wodzem Apachów.  I dlatego jest, jak jest, bo armia owiec nie jest w stanie pokonać grupy wilków.

Wnioski:

Primo: gdyby Debich przyjął moją propozycję z wiosny ubiegłego roku i zaproponował kogokolwiek na miejsce Gieruli (wówczas proponowałem, by był to Zbyszek Filipiak, lub Edyta Ledzion) – klasyczny strategiczny ruch polegający na podmianie figury na inną – mógłby liczyć na stabilną większość w Radzie, nawet, gdyby w geście obrazy z koalicji wyszli Ci dwaj z PO. Nadal miałby 12 osób (z PO 14, ale bez Gieruli w Zarządzie, ze mną bez zmian, czyli na stanowisku wiceprzewodniczącego Rady). Te osoby były do zaakceptowania przez Debicha, bo to ludzie KO i wierni Debichowi polityczni przyjaciele. Debich odmówił (swoją drogą, piękne to świadectwo na linii Debich – Ledzion, i Debich – Filipiak).

Secundo: z nieukrywaną satysfakcją wyrażam opinię, że gdyby Debich doceniał i szanował każdego członka koalicji (a nie tylko tych, którzy mają wiele szabel) to dziś miałby zdecydowanie łatwiejszą pozycję. A tak, niestety dla Debicha, każdy jego ruch kończy się odmową, bo wszyscy, którzy dostają propozycję wcześniej zostali uprzedzeni przeze mnie i Wojtka Ziółkowskiego (był przez chwilę w koalicji), jak Debich szanuje koalicjantów.

Podsumowanie:

Marynata Gierula-Debich niech trwa dalej. Sytuacje jest bardziej niż idealna. Koalicja musi trwać (i trzeba ją podtrzymywać przy życiu), ale nie może mieć zdolności podejmowania strategicznych decyzji, ani jakichwkolwiek innych bez zgody opozycji. Przynajmniej do momentu, gdy nowa zmiana będzie miała 14-15 mandatów, gdyż wchodzenie do kolicji z siłą 11-12 będzie popełnieniem tego samego błędu. A dlaczego ma trwać? Żeby nowa zmiana weszła na takie zgliszcza na których każdy pierwiosnek będzie czynił wiosnę. Brzmi to brutalnie, ale trzeba panom niestety umożliwiać nadal rządzenie powiatem i dawać im wolną rękę do podejmowania błędnych decyzji, po to, by palili się permanentnie i do końca. Jeśli uda im się zatrzeć złe wrażenie, mogą nadal wrócić – na następne lata.

W tle też są kutnowskie wybory prezydenckie, w których i Debich, i Gierula i Saramonowicz widzą, lub mogliby się widzieć jako potecjalni kandydaci. Trzeba panów dowieźć do tych wyborów z takim PR jaki mają obecnie. A obecnie konfiguracja polityczna (posiadanie Gieruli w koalicji), ilość mandatów (10/11), i brak prawdziwych strategicznych wizji działania (szpital, edukacja, wielomilionowa dziura w budżecie) to dla nas wymarzona woda na młyn. (bs)