Posts Tagged Rada Powiatu w Kutnie

Posiedzenie Komisja EKiBP z przedstawicielami Straży Pożarnej

Posted by on piątek, 10 Marzec, 2017

Dziś odbyło się kolejne spotkanie prowadzonej przeze mnie Komisji Edukacji, Kultury i Bezpieczeństwa Publicznego w Kutnie – tym razem poświęcone wyłącznie Państwowej Straży Pożarnej w Kutnie i problematyce bezpieczeństwa m.in. przeciwpowodziowego, przeciwpożarowego itp. Rozmowa trwała prawie 3 godziny i dotyczyła wyłącznie problematyce o której wspomniałem we wcześniejszym zdaniu. To była naprawdę rzeczowa rozmowa. Więcej o spotkaniu wkrótce. Przedstawię kilka ciekawych informacji. Czy na przykład wiecie ile minut potrzebują strażacy na wyruszenie na interwencję od momentu jej zgłoszenia? Będzie tez sporo o stanie wałów nad rzeką Ochnią. Ta informacja jest szczególnie interesująca w kontekście jej wysokiego stanu. (bs)


Powstała moja samorządowa strona na fb

Posted by on środa, 22 Luty, 2017

Wczoraj, 21 lutego powstała moja samorządowa strona – radnego Rady Powiatu w Kutnie – na najbardziej popularnym portalu społecznościowym, czyli facebook’u.  Stronę wkrótce podepnę pod blog, podobnie jak podpięta jest moja pierwsza strona na fb. Będę chciał ją trochę rozbujać wśród kutnowskich użytkowników fb dlatego jeśli możesz to kliknij w link (fb/radny powiatu kutnowskiego Bartosz Wojciech Serenda). Na stronie będę umieszczał wpisy związane z samorządem kutnowskim, szczególnie – co oczywiste – powiatowym, komentarze do podejmowanych uchwał, publikował swoje opinie etc. generalnie będę chciał pokazać, czym żyje kutnowski samorząd. NAZWA KONTA NA FACEBOOK: Radny powiatu kutnowskiego Bartosz Wojciech Serenda (wersja skrócona: radny Serenda). (bs)


Jutro sesja Rady Powiatu w Kutnie. Poniżej zaproszenie z agendą

Posted by on wtorek, 21 Luty, 2017

Jutro posiedzenie XXXV sesji Rady Powiatu w Kutnie. Rozpocznie się o godzinie 10:00 i potrwa… Nie wiem, być może zakończy się około późnego południa, a być może wieczorem, czy w nocy. Takie są te sesje powiatowe. Po lewej stronie fotka zawiadomienia na sesję wraz z agendą, tj. porządkiem obrad. (bs)


Muzeum w Krośniewicach może mieć problemy. Pisma w tej sprawie trafiły do Starostwa już w 2014 roku.

Posted by on poniedziałek, 20 Luty, 2017

Grzegorz Dębski, dyrektor krośniewickiego muzeum informował już w listopadzie 2014 roku Starostwo Powiatowe o konieczności przeznaczenia dodatkowych nakładów finansowych na zabezpieczenie muzealnych zbiorów (zgodnie z wymogami wynikających z nowych przepisów). Na pismo, wedle posiadanej na tę chwilę wiedzy – nie uzyskał odpowiedzi dlatego ponowił pismo w tej sprawie w 2016 roku wskazując na te same potrzeby. I na to pismo, również w świetle posiadanych informacji, nie uzyskał odpowiedzi. O sprawie została poinformowana między innymi prowadzona przeze mnie Komisja – dla muzeum branżowa (Komisja Edukacji, Kultury i Bezpieczeństwa Publicznego). W konsekwencji tego podczas posiedzenia Komisji skierowaliśmy zapytanie do Zarządu Powiatu. Dalej. Rada Muzeum (krośniewickiego) zaprosiła na swoje posiedzenie Zarząd Powiatu, a więc powiatowych decydentów i członków Komisji Edukacji, Kultury i Bezpieczeństwa Publicznego. Dziś odbyło się to posiedzenie. Więcej szczegółów napiszę wkrótce, ale na tę chwilę jedno słowo podsumowania dzisiejszego spotkania: dramat (nie wierzę, ze Starostwo może tak funkcjonować). (bs)


Dziś odbyła się sesja, a w poniedziałek komisja – niestety beze mnie

Posted by on środa, 31 Sierpień, 2016

Tak, jak w tytule: na poniedziałek zwołałem Komisję Edukacji, a dziś odbyła się sesja Rady Powiatu. Niestety i jedno, i drugie – beze mnie. Szkoda, bo w oświacie dzieją się teraz ważne sprawy i należałoby zadać kilka pytań panu Gieruli. Myślę, że stare porzekadło się sprawdzi, iż „co się odwlecze, to nie uciecze”. (bs)


Oficjalny komentarz w spr. wyjścia z klubu KO radnego Ziółkowskiego

Posted by on piątek, 4 Wrzesień, 2015

„Ruszajmy, przyjaciele,
Wcale nie jest za późno,
By szukać świata ze snów…
A planów mam tak wiele
Ot, choćby przepłynąć horyzont wszerz,
potem wzdłuż…
Nie ma już w nas tej mocy, która za dawnych lat
umiała wstrząsnąć niebem, poruszyć cały świat.
Jesteśmy tym, czym jesteśmy –
Zły los, a może zły czas
osłabił w sercu ogień, co łączył niegdyś nas,
lecz wzmocnił naszą wolę i teraz dobrze wiemy,
że trzeba szukać, szukać, szukać,
bez względu na to, co znajdziemy…”

„Ulisses”, Alfred Tennyson, przekład Ewa Skwar
„Stowarzyszenie umarłych poetów” N. H. Kleinbaum

Wiadomość o wyjściu z klubu radnych Komitetu Obywatelskiego w Radzie Powiatu w Kutnie radnego Wojciecha Ziółkowskiego nie była dla mnie zaskoczeniem. Przynajmniej nie tak wielkim jak dla innych. Wojtek jest zbyt wielkim indywidualistą, by dłużej wytrzymał w grupie, w której ostatecznie liczy się tak naprawdę zdanie wyłącznie jednej osoby – Krzysztofa Debicha. Wiem coś na ten temat, bo jako były radny koalicji uczestniczyłem w spotkaniach koalicyjnych, gdzie nawet koalicjanci niewiele mieli do gadania: będzie tak i tak, a potem tak i tak – mieliśmy nakreślaną ścieżkę i o innych wariantach można było co najwyżej pogadać. Spotkania koalicyjne nie dotyczyły ustaleń przyszłego działania, ale miały na celu poinformowanie radnych jak ma być i jak będzie oraz prób ocieplenia wizerunku starosty poprzez zrobienie wrażenia, że jednak z radnymi koalicji się spotyka. Wychodziło jeszcze gorzej, bo większość (i tak nielicznych) spotkań polegała na tym, że słuchaliśmy wykładów… Szkoda słów, zresztą przyzwoitość polityczna nie pozwala mi na zdradzanie szczegółów rozmów za tzw. zamkniętymi drzwiami.

Wracając do WZ.

Wojtek ma podobnie jak ja: musi sprawdzić na własnej skórze, przekonać się osobiście i ciągle szuka najlepszych rozwiązań. Jest w tym wiele politycznego romantyzmu, marzeń i takiego pozytywnego przeświadczenia, żeby szukać i szukać, póki nie znajdzie się doskonałości, wyboru na miarę naszych marzeń, naszych oczekiwań, naszych ideałów. Tak miałem podczas wychodzenia z koalicji. Gorzej, by o nim (o nas, biorąc pod uwagę moje wyjście z koalicji) świadczyło, gdyby – wiedząc, że popełnił błąd wchodząc do klubu KO – tkwił tam wbrew przekonaniom, albo dla korzyści bycia w jakimś układzie władzy, albo już ze strachu przed przyznaniem się do błędu. Wybrał jak dojrzały człowiek, choć kutnowscy politykierzy uznają to pewnie za politykę „krótkich spodenek”. A jest właśnie na odwrót – dokładnie na odwrót: umiejętność korekty decyzji, wycofania się z raz podjętego stanowiska świadczy o wysokim poczuciu celu i własnej wartości. Tym bardziej, że potwierdza to „teoria podejmowania decyzji”, gdzie ostatnim etapem w procesie podejmowania decyzji przez decydenta jest kontrola/sprawdzenie, czy podjęta decyzja/podjęty wybór spełnia nasze oczekiwania, nasze kryteria – czyli mówiąc wprost: czy efekt wyboru jest taki, jakiego oczekiwaliśmy (np. jako konsumenci kupując w sklepie produkt dokładnie go w domu oglądamy i bywa, że niezadowoleni z produktu – oddajemy go z powrotem). I taką świadomą i odważną decyzję o rezygnacji z „produktu” podjął Ziółkowski. Nieliczni wiedzą, co dokładnie za tą rezygnacją stało i gdyby wiedzieli to również pozostali to zamiast krytykować okazać musieliby szacunek. Ja więcej nie powiem, gdyż jest to wyłącznie w gestii Ziółkowskiego i to on musi podjąć decyzję, czy skończyć na lakonicznej „różnicy zdań”, czy …

Jest jeszcze jedna rzecz, na którą warto zwrócić uwagę. Być może najważniejsza: przyznanie się do pomyłki i powiedzenie tego wprost, publicznie. Ilu znacie polityków, nie tylko w Kutnie, ale w ogóle, którzy publicznie mówią: przepraszam, popełniłem błąd, pomyliłem się, naprawiam to. Ilu? No właśnie. Wszyscy, czy precyzyjniej doskonała większość, idzie w zaparte, kłamie, ośmiesza się głupimi wykrętami, zapętla w kłamstwie i zasłania zwrotami typu „naród poprosił”, „społeczeństwo kazało”, „dla dobra publicznego”, a złapani za rękę powiedzą, że to nie ich ręka. Wojtek podszedł do sprawy jak mąż stanu, jak dojrzały, nie patrzący na interesy polityczne – polityk. Doceńmy to i uszanujmy, bo przecież wszyscy chcemy przyzwoitych, prawdziwych, popełniających pomyłki, ale potrafiących się do tych pomyłek przyznać polityków. Tylko tacy, wiarygodni również w swoich błędach, politycy mogą nami rządzić.  Sam też wolę współrządzić (i jako obywatel być rządzonym) z uczciwym politykiem, który potrafi powiedzieć przepraszam, popełniłem błąd, niż z cynicznym graczem, który będzie szedł w zaparte. Doceńmy to, jeśli chcemy, by kolejni politycy też takie decyzje podejmowali, a nie bali się, że opinia ich ukamienuje.

Wojciech Ziółkowski ostatnią swoją decyzją stał się znów pierwszym garniturem i ponownie wkroczył do I kutnowskiej ligi politycznej, w której ławka jest bardzo, bardzo krótka. Popieram tę decyzję, która jest ewidentnym cofnięciem się o krok, ale w przyszłości gwarantuje postawienie co najmniej 3 naprzód. Tak właśnie robi się skuteczną politykę, a jednocześnie pozostaje w zgodzie z samym sobą.

A na sam koniec dedykuję Wojtkowi przysłowie mongolskie z tego wpisu: Resistance znaczy opór. Również pod rozwagę dla tych, którzy myśleli, że są tacy „thebeściarscy”, że każdego mogą przerobić. (bs)


Ziółkowski wystąpił z klubu KO

Posted by on czwartek, 3 Wrzesień, 2015
Można powiedzieć żartobliwie, że wakacje się skończyły, więc po krótkim urlopie Wojtek Ziółkowski jest znowu tam, gdzie być powinien. Wpadł na chwilę, popatrzył, spróbował, zamienił kilka słów – i wyszedł. A na poważnie: dokonał dobrego wyboru i naprawił swój błąd, który zrobił (pod namową) w pośpiechu opuszczając PiS/klub PiS. Przypominają się tylko słowa piosenki Acidland zespołu Myslovitz  (genialny zespół ! – przyp. red 🙂 ) „…Popełniaj błędy i naprawiaj je…”. Brawo Wojtku! (bs)

Sprawy powiatu czas wziąć w swoje ręce

Posted by on piątek, 10 Lipiec, 2015

To wszystko zmierza w złym kierunku. Powiatowej łodzi brakuje przywództwa. Kilku sterników prowadzi łódź w różnych kierunkach, a jak wiadomo – takie prowadzenie nie zaprowadzi do żadnego portu. Okręt raz idzie na pełnych żaglach, raz dryfuje, raz idzie wyłącznie siłą wioseł, raz płynie w prawo, raz w lewo, raz prosto. Wszelkie długoterminowe plany działania, strategie i wizje przestały funkcjonować. Koncepcje się zawaliły, a każde podejmowanie decyzji to wyłącznie administrowanie tym, co jest i naprędce łatanie dziur. To jest żadna władza! To jest żadne rządzenie! Koniec przyglądania się!

Sprawy powiatu potrzebują przywództwa. Wizji. Silnej i roztropnej ręki. Czytelnych wartości, prostych praw. I jasnego dla wszystkich, choć trudnego, kursu przez wzburzone morze. (bs)


Kolega Gieruli, Jacek Urbaniak. Z wyraźnym niesmakiem wobec klasy, jaką dziś pokazał Urbaniak

Posted by on czwartek, 9 Lipiec, 2015

Dziś na początku sesji doszło do takiego zachowania, jakiego jeszcze nie widziałem i o którym jeszcze nie słyszałem w historii naszego miasta, czy nawet całego powiatu. Przypomniały mi się liczne sytuacje ze szkoły podstawowej: zabieranie krzeseł, zajmowanie miejsc, skarżenie, że ktoś siedział tu, czy tam, nie wpuszczanie kogoś do jednej ławki. Sytuacje dopuszczalne w szkole podstawowej, ale nie wśród dorosłych ludzi na obradach samorządowej rady. A właśnie sytuacja, trochę w stylu takiej szkolnej z nie wpuszczaniem do zabrania miejsca przy jednej ławce, miała miejsce.

Ale dokładnie, o co chodzi.

Otóż zamierzając zająć miejsce na obradach Rady (idąc przez salę obrad na pamięć i z rozbiegu) zreflektowałem się, że przecież nie jestem już wiceprzewodniczącym Rady i chcąc zająć szybko miejsce próbowałem dosiąść się do pustego miejsca przy ławce, koło radnego PO Jacka Urbaniaka. Dodam, że było to miejsce, przy którym ostatnio siedziałem. Po ostatniej sesji ustaliłem również w biurze Rady, że nie trzeba dostawiać mi osobnego stołu, gdyż nie widzę żadnego problemu, by usiąść z Jackiem Urbaniakiem. Jakie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem dziś reakcję Jacka Urbaniaka z PO.

Otóż kolega Artura Gieruli (również PO), gdy próbowałem dosiąść się do ławki, przy której – obok niego – na ostatniej sesji siedziałem – w sposób jawny i widoczny dla wszystkich odpychał krzesło z którym podchodziłem. Nie chcąc wyrywać sobie krzesła, ani też się z ni siłować usiadłem z tyłu z wyraźnym zaskoczeniem i niesmakiem. Sytuacja była naprawdę żenująca i w życiu nie pomyślałbym, że tak może zachować się człowiek, który nas reprezentuje w samorządzie lokalnym.

Mało tego.
Urbaniak usiadł po środku tak, że sam jeden zajmował przestrzeń całej dużej ławki, gdy obok w tym samym czasie – w klubie KO – przy takiej samej ławce siedziało bez żadnego problemu, aż troje radnych Komitetu Obywatelskiego. Zrobił to najprawdopodobniej celowo, bym nie zajął miejsca w pierwszej ławce, obok niego (bo przecież na ostatniej sesji, gdy przesiadałem się z miejsca wiceprzewodniczącego Rady tak się nie zachowywał). Nigdy bym nie przypuszczał, że tak może zachować się dorosły i wykształcony człowiek, pełniący tak ważne funkcje i stanowiska. Dodam, że Jacek Urbaniak jest nie tylko wieloletnim radnym powiatowym, przewodniczącym jednej z komisji stałych Rady Powiatu w Kutnie, ale również prezesem (i pracodawcą) dużej spółki miejskiej.

Takie mamy w Kutnie elity, taką mamy władzę.

Szkoda, że Państwo nie jesteście naocznymi świadkami takich sytuacji, bo łatwo wtedy przejrzeć na oczy, kogo się wybiera. Liczę, że może ktoś opublikuje zdjęcia, gdyż sytuacja była na tyle żenująca, iż kilku dziennikarzu – z wyraźnym zaciekawieniem – pstryknęło fotki. (bs)


O co chodzi z tym Pełnomocnikiem Starosty

Posted by on środa, 1 Lipiec, 2015

(Zbyt) wiele kontrowersji wzbudziło (i wzbudza) powołanie Pełnomocnika Starosty ds. Pacjenta. I mimo, że tematyczna uchwała została podjęta dawno temu, to nadal, gdy tylko rozmawia się o kutnowskim szpitalu – wraca ten sam temat: po co ten pełnomocnik?!

W przytoczonym pytaniu wyczuwalny jest raczej zarzut, niż sama ciekawość wynikająca z podjętej decyzji. Postaram się wyjaśnić tę koncepcję, cytując za uzasadnieniem projektu uchwały: „[…] by móc reagować i podejmować działania mające na celu poprawę sytuacji i wizerunku Szpitala […]”, a także „[…] będzie podejmował działania wyjaśniające w sytuacji zgłoszenia przez pacjenta problemu dotyczącego świadczonej usługi medycznej […]”.

Pierwsza zakłada bezpośrednie, permanentne, trwałe i bardzo szczegółowe „nadzorowanie” funkcjonowania szpitala pod kątem właściwego realizowania usług medycznych i zadowolenia pacjenta. I chyba z tym nie ma co polemizować? Choć jedno co w tym przypadku wzbudza zastrzeżenia: czy po to należało powołać nowe stanowisko? I w efekcie tego, czy musi generować to dodatkowe koszty?

I tak, i nie.

Tak – dlatego, że jednak w świadomości społecznej „PEŁNOMOCNIK PACJENTA” jest bardziej czytelny i rozpoznawalny i tym samym będzie wzbudzał zainteresowanie i potrzebne zaufanie społeczne (powinien mieć pełnomocnik wiele roboty). Przekazanie tych obowiązków (lub pozostawienie je nadal w Biurze Obsługi Zarządu) jako jedno z wielu zadań innego pracownika rozmyje nastawienie na cel i to, co pisałem wyżej – nie będzie, aż tak czytelne dla zainteresowanego. Nie zgadzamy się z tym? To proszę odpowiedzieć ile osób złożyło skargę na działanie w obrębie szpitala do Biura Obsługi Zarządu, czy np. Powiatowego Rzecznika Konsumenta. No właśnie.

Drugie – dość oczywiste. Tu potrzebna będzie odwaga, bezkompromisowość i takie zacięcie śledczo – reiwyzjne. Im mocniejszy „pistolet”, tym więcej wrogów, ale i większe zadowolenie pacjentów i poczucie, że stanowisko nie jest tylko kolejnym urzędniczym stołkiem.

Podsumowując. Są to dwa, moim zdaniem strategiczne, założenia pod przyszłe działanie Pełnomocnika. W pełni się z nimi zgadzam, byle tylko były realizowane. A obawiam się, że z tym może być różnie. Dałem temu wyraz na posiedzeniu Zarządu, kiedy pojawiła się wstępna koncepcja tego stanowiska: założenia ekstra, rzeczywistość napotka bariery prawne i wyjdzie z tego… nic. Dla utworzenia stanowiska dałem poparcie, ale w sposób zachowawczy będę przyglądał się i oceniał faktyczny zakres pracy i skuteczność interwencji. Oczekiwania są duże, więc i zainteresowanie radnych będzie ponadprzeciętne. (bs)


Trawy na zielono malować nie zamierzam

Posted by on czwartek, 4 Czerwiec, 2015

Tak jak napisałem wyżej: malować trawy na zielono nie zamierzam, ale „startowy” mandat zaufania jeszcze daję. Z naciskiem na jeszcze 😉 . Wbrew powszechnemu zwyczajowi tzw. pędu do władzy – my nie musimy za wszelką cenę być w koalicji. O czym kolegę Debicha informowałem już kilkukrotnie (żeby czasem nie wydawało mu się, że jestem jakimś zakładnikiem bycia w koalicji i będę wszystko popierał w ciemno). 

Tym bardziej, że bycie w takiej koalicji (tzn. z Panem Gierulą) jest dużym obciążeniem politycznym. (bs)


Co tam słychać przed sesją

Posted by on czwartek, 16 Kwiecień, 2015

Kontynuacja wstępnego artykułu pt. Odbywają się komisje. W piątek sesja.

Jutro od dawna oczekiwana sesja Rady Powiatu (zwołana w trybie zwyczajnym). Zacznie się o godzinie 10:00 i potrwa, zapewne, do godzin wieczornych. Myślę, że będzie wielowątkowa… W porządku obrad między innymi: „Ocena stanu bezpieczeństwa sanitarnego powiatu kutnowskiego za 2014 rok”, zmiany w Regulaminie Organizacyjnym (chodzi o pełnomocnika ds. pacjenta), odstąpienie od odwołania darowizny dla Strzelec, które podobnie jak wcześniejszy punkt wymuszał na opozycji podczas prac komisji pewne zastrzeżenia, oraz ta, wzbudzająca najwięcej zapytań i wątpliwości – przekazania kolejnej kasy dla szpitala (2 mln  + niepieniężny wartości prawie 400 tys.).

Przewiduję, że na jutrzejszej sesji dużo czasu zajmą sprawy różne i to te miałem na myśli, pisząc wyżej, że sesja będzie wielowątkowa. Jedną z kluczowych będzie zapewne nasze (SLD) odstąpienie od obrony Pana Artura Gieruli (kiedyś kolegi Artura Gieruli) i w związku z tym myślę, że zostanę postawiony pod ścianą pytań ze strony opozycji. Tym bardziej, że od czasu naszego wystąpienia (przypomnę: po sesji nadzwyczajnej Gierula powinien mieć uchylony mandat radnego) do tej pory nie odbyła się jeszcze sesja. Kolejną w sprawach różnych, choć może i poruszoną jeszcze w punkcie „5 i”, czyli „szpital” – będzie wypowiedzenie umów chirurgom kontraktowym.

Sesja więc zapowiada się na długą.

Natomiast dziś wieczorem odbywa się ważne spotkanie kutnowskiej lewicy (nie tylko SLD) celem podsumowania dotychczasowej działalności w ramach współtworzonej kadencji. Będzie szczerze i analitycznie o koalicji, czyli, czy program przez nas zapowiadany ma – przynajmniej ograniczony, ale zawsze jakiś – sens realizacji. Obecny czas koalicji traktujemy jako etap wspierania ważnych zmian, ale także czas przyglądania się i tzw. 100 dni na rozruch. I podkreślam to, co mówiłem od dawna – w koalicji na siłę być nie musimy. (bs)