Posts Tagged rondo

Rondo Grunwaldzka/Wyszyńskiego. Konieczne przemalowanie jezdni

Posted by on niedziela, 26 Luty, 2017

Rondo, ul. Grunwaldzka/ul. Wyszyńskiego. Oczywiście Kutno.

Otóż mamy tu (przed wjazdem na rondo Grunwaldzka/Wyszyńskiego) mały galimatias, polegający na tym, że po wybudowaniu ronda nikt nie zamalował/zasłonił namalowanych przed skrzyżowaniem strzałek i pasów na drodze (fachowo się to nazywa znaki poziome drogowe). A jeśli takie znaki znajdują się – nawet, gdy są mało wyraźne, to obowiązkiem kierowcy jest stosowanie się do nich. Jest jeszcze problem natury praktycznej, gdyż znaki te wprowadzają kierowców w błąd i mogą być przyczyną kolizji drogowych. Sugerują i wymuszają ustawianie się przed wjazdem na rondo, tak jak przed wjazdem na dotychczasowe skrzyżowanie. Z punktu widzenia pieszych problem prawie, że niewidoczny, ale dla kierowców może już stanowić, mało, co prawda, ale jednak jakieś – zagrożenie.

Zgodnie z zapowiedzią na swoim fb samorządowym (fb: facebook/radnySerenda), że jeszcze dziś wrzucę fotki z tego miejsca – proszę bardzo  🙂 . (bs)


Zacznijmy od ronda. Niestety raz jeszcze w nieistotnych sprawach

Posted by on czwartek, 2 Październik, 2014

Pierwszy z zaplanowanych wpisów; zgodnie z zapowiedzią: Dziś wieczorem komentarze do wczorajszej sesji. Trzeba się odnieść.

W zasadzie dyskusja w sprawie ronda i tak trwa zbyt długo, bo ani dzięki temu nie będzie więcej chleba, ani pracy, ale w związku z tym, że będziemy na ten temat rozmawiać o 5 minut dłużej świat również się nie zawali. To mój trzeci głos w tej sprawie: pierwszy: na blogu Kutnowskie rondo powinno nosić imię Pokrzywnickiego. Tak będę głosował. Przeczytaj tylko, dlaczego; drugi: na sesji; trzeci: właśnie teraz. I chyba ostatni. Tak przynajmniej zakładam.

Na ostatniej sesji przyjmowaliśmy (czy raczej: przyjmowali) nazwę dla nowo powstałego ronda w Kutnie. Można powiedzieć, że w końcu, bo trwało to zbyt długo, jak na tak nieistotną sprawę (chciałoby się rzec: budujmy fabryki, nie ronda 🙂 ).

Pierwsze podejście miało miejsce w wakacje, gdy na sesji nadzwyczajnej był pierwszy wniosek w tej sprawie. Wówczas, i słusznie, temat został przeniesiony na wrzesień, by po pierwsze: porozmawiać na ten temat bez pospiechu i na sesji zwołanej w trybie normalnym; a po drugie: rozważyć inne propozycje. I przyszła w końcu ta sesja. 30 września wyszło tak, jak wyszło, czyli tak, jakby wakacyjnej sesji i wakacyjnych ustaleń zupełnie nie było. Znów przedstawiono wyłącznie jedną propozycję nazwy, a i dyskusja w tej sprawie również była z góry ustalonym wynikiem. Głos zabrał Robert Feliniak, który za tematem (i to trzeba przyznać autorowi słów „przecz z komuną” wypowiedzianych na sesji w moim kierunku) chodził wystarczająco długo, by za samo chodzenia  nagrodzić go jakąś nazwą ulicy. Głos zabrał również Janusz Pawlak, z którego tezami się nie zgadzałem, ale propozycją zamknięcia dyskusji – i owszem. Głos również zabrałem i ja, zgodnie z tym, co zapowiadałem we wcześniejszym wpisie na blogu.

Nie chcę znów przedstawiać argumentów wskazujących na to, by rondo nie nazywało się jednak imieniem rtm. Pileckiego (a tak w ogóle to powinno być pułkownika), ale imieniem prof. płk. Pokrzywnickiego, bo można te argumenty przeczytać we wskazywanym już wcześniej wpisie. Jednak dla przypomnienia wszystkim tym od „yyyy… raz sierpem raz młotem, czerwoną hołotę” raz jeszcze (i ostatni) wyjaśniam: kutnowskie rondo powinno nazywać się imieniem kutnowskiego bohatera i nie ma znaczenia w tej sprawie, czy propozycja „po drugiej” stronie to nazwa imieniem płk. Pileckiego, Henryka Sienkiewicza, gen. Andersa, czy gen. Berlinga. Ale wyszło jak wyszło… Wniosek Roberta Bąka poparty 150 podpisami upadł, argumenty radnych (z różnych stron sceny politycznej, bo i z SLD i PiS) zostały zlekceważone. Maszyna do głosowania przemieliła temat. I tyle: polityczny przemysł, niczym fabryka pierwszych samochodów Forda.

Mamy więc rondo im. rtm. Witolda Pileckiego. Nazwane zresztą niezgodnie z zasadami używania tytułów wojskowych, czyli  najwyższą rangą danej osoby. To też jest kwestia szacunku. Przecież rtm. Witold Pilecki został pośmiertnie awansowany w 2013 roku do stopnia pułkownika Wojska Polskiego i tak powinien być tytułowany (zgodnie ze starszeństwem: rotmistrz to „tylko” odpowiednik kapitana jazdy). Ale co tam argumenty: nazwa była ustalona już wcześniej i nic tego nie mogło już zmienić. Głosowanie radnych to formalność. (bs)

P.S. Chciałbym, żeby temat związany z nadaniem nazw kutnowskich ulic/miejsc/rond itp. kutnowskich bohaterów nie poszła tym samym do lamusa. 


Kutnowskie rondo powinno nosić imię Pokrzywnickiego. Tak będę głosował. Przeczytaj tylko, dlaczego

Posted by on poniedziałek, 22 Wrzesień, 2014

Nie chcę jakoś specjalnie wchodzić w większą dyskusję nad tym, jaką nazwę powinno nosić nowo powstałe rondo w Kutnie, bo nie jest to sprawa wagi na tyle ciężkiej, by strzępić sobie tym czas. Są ważniejsze rzeczy, a przez rondo będzie się jeździć tak samo, bez względu na nazwę. Podczas najbliższej sesji RM Kutno poprę wniosek o nazwanie ronda imieniem prof. Stanisława Pokrzywnickiego, urodzonego w Sójkach pod Kutnem pioniera polskiej anestezjologii. Nie dlatego, że po drugiej stronie leży wniosek o nadanie nazwy imienia płk Witolda Pileckiego (właśnie, pułkownika, a nie rotmistrza, bo zdaje się, że właśnie w ubiegłym roku został pośmiertnie awansowany do tego stopnia), bo i takie zarzuty już słyszałem.

Zapewniam też osoby zaangażowane (których inicjatywy w tej sprawie są godne szacunku), że nie popierając tego wniosku nie jestem anty Polak i anty patriota. Po prostu uważam, że lokalna kutnowska ulica, czy lokalne kutnowskie rondo powinno nosić nazwę lokalnego kutnowskiego bohatera. A prof. Stanisław Pokrzywnicki, również pułkownik, takim bohaterem jest. (bs)