Posts Tagged samorząd

Ze skarbca muszą wynieść tyle złota, ile w ciągu 30 sekund zdołają. Samorządowcy?

Posted by on poniedziałek, 13 Luty, 2017

W lokalnej polityce „często-gęsto”jest większe dziadostwo niż w tej polityce, jaką znamy z ekranów ogólnopolskich stacji TV: pazerność i chciwość leje się strumieniami. I tak na przykład: Niektórzy przez ileś lat mogli pieprzyć o społeczeństwie obywatelskim, państwie prawa, trójpodziale władzy, kompetencjach organów samorządowych i co za tym idzie przejrzystości w działaniu publicznym itp., a jak się pojawiła łatwa kasa to hamulce i umiar puściły i korzystają z blichtru, zasobów i wszelkich możliwości finansowych jak się tylko da. Przypomina mi to sytuację z gry terenowej, w której uczestnicy przez 30 sekund muszą wynieść ze skarbca tyle złota, ile się uda. Mam w dupie takich polityków.

Szacunek wobec nich również nieużywany. (bs)


Znalezione w zakamarkach

Posted by on środa, 28 Grudzień, 2016

Długopis kolegi Łukasza Kubiaka ze Zgierza, ówczesnego kandydata do Rady Miasta Zgierz. Pozdrawiam Cię, Łukasz 🙂 (bs)


Dziś odbyła się sesja, a w poniedziałek komisja – niestety beze mnie

Posted by on środa, 31 Sierpień, 2016

Tak, jak w tytule: na poniedziałek zwołałem Komisję Edukacji, a dziś odbyła się sesja Rady Powiatu. Niestety i jedno, i drugie – beze mnie. Szkoda, bo w oświacie dzieją się teraz ważne sprawy i należałoby zadać kilka pytań panu Gieruli. Myślę, że stare porzekadło się sprawdzi, iż „co się odwlecze, to nie uciecze”. (bs)


Prof. Einstein miał rację. Marty McFly i dr Brown też.

Posted by on czwartek, 9 Czerwiec, 2016

Niektórzy radni powiatowi w Kutnie byli świadkami złamania odwiecznie tajemniczego prawa fizyki: wypraw w czasie. Dokument przywędrował do nich z października, ale 2016 roku. Niestety nie byłem obserwatorem tego sensacyjnego doświadczenia, ale słuchałem relacji naocznych świadków z zapartym tchem. /(bs)


Dno, wodorosty i 3 metry mułu. Taki mam wniosek po dzisiejszej Komisji Edukacji

Posted by on poniedziałek, 23 Maj, 2016

Dzisiejsza, wyjazdowa (bo w ZSZ w Żychlinie), Komisja Edukacji Kultury i Bezpieczeństwa Publicznego przyniosła – mimo wszystko zaskakujące – spostrzeżenia. Oprócz 4 ważnych i formalnych wniosków, które przez komisję oświatową zostały skierowane do Zarządu Powiatu także i jeden nieformalny: dno, wodorosty i 3 metry mułu. Dlaczego? Np.: dokument (kopia – Załącznik do Uchwały) ze Starostwa Powiatowego (podobnież taki dostał też dyrektor szkoły) są krzywo skserowane i nie widać na nich pełnej daty i nr. Mało tego: w wersji dla radnych są jakieś notatki i bazgroły, ale nie wiem, czy te dopiski pojawiły się na etapie dyrekcji szkoły, czy takie zostały przesłane ze Starostwa (dokumenty radni dostali skserowane z dokumentu dyrektora szkoły). To nie wszystko: podczas posiedzenia Komisji dostajemy tylko pierwszą stronę tego dokumentu, a dyrektor Wydziału Starostwa Powiatowego przy nas szuka w teczce pozostałych stron tej Uchwały (i w końcu nie znajduje). Dalej: zapisy w dokumencie stworzonym przez Wydział Edukacji, będące wytycznymi do tworzenia arkusza organizacyjnego dla dyrektorów szkół, kolidują z zapisami Uchwały Zarządu Powiatu z lat wcześniejszych.

Zaraz po zakończeniu Komisji rozpoczęła się sesja Rady Powiatu, ale w innej sprawie. Mając świeże i bardzo niepokojące informacje zawnioskowałem by pojawił się w porządku obrad Rady jeden, dodatkowy, punkt – przedstawiający pokrótce to, czego dziś świadkiem była Komisja. Niestety, w związku z tym że sesja jest nadzwyczajna i musi być zgoda wnioskodawców (wnioskował o sesję Zarząd Powiatu) mój wniosek nie uzyskał zgody Starosty Krzysztofa Debicha i nie został wprowadzony do porządku obrad. A szkoda, bo Starosta powinien bardziej interesować się tym, co dzieje się w podległych mu placówkach.(be.es)


Dziś sesja: pieniądze na szpital trzeba przyjąć. PCPR też przegłosujemy pozytywnie

Posted by on poniedziałek, 21 Marzec, 2016

Sesja nadzwyczajna, a nie zwykła bo „sweetduet” (ze strony Krzysztofa Debicha wyłącznie z musu, a nie z miłości) Gierula – Debich boi się wszystkiego, co tylko mogłoby wydarzyć się na zwykłej sesji. I tylko takie punkty, co do których nie ma większych wątpliwości zostały wprowadzone. Z tymi wątpliwościami też bywa różnie (bo sprawa tego miliona od miasta nie jest tak oczywista), ale warunkowo obydwa punkty dziś „przejdą”. Godzina tak została wskazana (10:00), żeby najmocniej jak to tylko możliwe utrudnić obecność całej naszej dziesiątce (Wojtek Ziółkowski i ja pracujemy poza Kutnem i przyjazd na godzinę 10:00 tylko na realizację 2 punktów jest mało optymalny, bo to tylko 2 punkty, a nieobecność w pracy przez cały dzień). Pycha pierwsza idzie przed upadkiem, złośliwość czasem i też. (bs)


Kutnowskie 5-10-15

Posted by on czwartek, 28 Styczeń, 2016

Coraz mniej dziwi mnie świat polityki w całości, a kutnowskiej w szczególności. Jeśli takie neopatologie, jakie mamy u nas – dzieją się w co drugiej gminie, czy co drugim powiecie w Polsce – to zanim zaczniemy reformować Sejm, Senat, TK i w ogóle całe państwo powinniśmy zacząć od siebie. Układy zamknięte w małych lokalnych społecznościach (na poziomie gmin, małych i średnich miast i powiatów) popsują każdą dobrą inicjatywę idące z górnej półki: z dużych miast, województw, państwa. Ryba nie psuje się od głowy, przynajmniej nie w polityce. Alby przynajmniej nie zawsze. Zresztą za to, że się psuje odpowiadamy my wszyscy: politycy i wyborcy. Problem tego stanu rzeczy zależy nie tylko od nas: polityków i wyborców, ale również od systemu, który pozwala na to, by ci sami ludzie rządzili ileś kadencji – bez względu na to, czy dobrze, czy źle to wcześniej robili, bez względu na to ile razy zmieniali polityczne barwy, jakie złe decyzje popierali i co nowego mają jeszcze do zaprezentowania. Świat się zmienia, historia tworzy się na bieżąco, sytuacje wymagają nowych ludzi i nowych rozwiązań, idee się dezawuują, albo przekształcają, a w świecie Polski lokalnej ci sami ludzie rządzą niemal stulecia. Kutno jest doskonałym tego przykładem, gdzie większość samorządowców to te same nazwiska: z przed 15, 10, 5 lat i oczywiście ostatnich wyborów. Takie kutnowskie „5-10-15” 😉 I nie chodzi tylko o tych najważniejszych, ale także o tych zwykłych radnych. (bs)


Wyprowadzimy pół Kutna na ulice. Ściągniemy posłów i całą ogólnopolska prasę

Posted by on czwartek, 15 Październik, 2015

Jeśli tylko SPRZEDACIE szpital to daję SŁOWO HONORU, że wyprowadzimy pół Kutna na ulicę. Ściągniemy do Kutna wszystkich posłów lewicy (i wszystkich tych, którzy sprzeciwiają się prywatyzacji służby zdrowia), każdą ogólnopolską stację telewizyjną i wszystkie gazety. To będzie wojna ! NO PASARAN! NIE PRZEJDZIECIE! (bs)


Prędzej strzelę sobie w łeb niż zagłosuję za sprzedażą szpitala

Posted by on środa, 30 Wrzesień, 2015

Prędzej strzelę sobie w łeb niż zagłosuję za sprzedażą szpitala. Więc nawet nie podchodźcie do mnie (ani osobiście, ani poprzez wspólnych znajomych) z taką propozycją. Każda taka próba doprowadzi do tego, że wyprowadzimy ludzi na ulicę i powiemy w końcu: DOŚĆ! NO PASARAN! (bs)


Uzupełniania ciąg dalszy

Posted by on sobota, 19 Wrzesień, 2015

W wyborach uzupełniających w Kutnie pomyślcie nie 2, a 3 razy zanim kogoś wybierzecie. Nie zaszkodzi pomyśleć i 5 razy, żeby tylko nie popełnić błędu. Ja wiem na 100% kogo w tych wyborach bym nie poparł: ze względu na różnice poglądów lub złe doświadczenie w krótkiej (podkreślam krótkiej) współpracy. Tak więc z 4 kandydatów 2 odpada od razu. Zostaje dwóch. Szczęście w nieszczęściu jest takie, że nie jestem wyborcą w tym okręgu, a nieszczęście takie, że wybrany radny będzie reprezentował na równie miasto – także i mnie – jak wszyscy pozostali. (bs)


Krok po kroku

Posted by on czwartek, 17 Wrzesień, 2015

Polityczne życie w Kutnie obudziło się po okresie ogórkowym. Jak pączek smażony w oleju nabiera rumieńców. Jedni już czują się posłami, inni radnymi wojewódzkimi, jeszcze inni startują na „zapchaj dziurę” lub po to, żeby inni posłami nie zostali (czasem startując z tej samej listy). A ja wyraźnie i świadomie odmówiłem startowania, by robić politykę krok po koku: ziarnko do ziarnka… (bs)


Powiatowe „5, 10,15”

Posted by on czwartek, 10 Wrzesień, 2015

Dziś kolejne już spotkanie wszystkich komisji i okazja do mielenie jęzorem trzy po trzy dla słabszej części opozycji, a w zasadzie jednego z jej uczestników. Dla koalicji zaś sytuacja może nie wymarzona, ale neutralna +, a na pewno pożyteczna, gdyż w ten sposób schodzi ciśnienie i przed sesją ważne tematy są rozmiękczane podczas jałowej dyskusji. Okoliczności też są mniej formalne i oficjalne, niż te na sesji, więc oprócz zwykłych przepychanek Kłopotowski vs Debich niewiele więcej się dzieje. Równie dobrze panowie mogliby spotkać się prywatnie u „Jadzi na imieninach” i sobie pogadać jak starzy znajomi od 20 lat (bo tyle obaj się mniej więcej znają, obaj są z prawicy, obaj mają podobną ścieżkę polityczną, obaj są konserwatywni społecznie, i obydwaj nie mogą patrzeć na PRL i tzw. czerwonych). I wyrzucają sobie nawzajem, co kto powiedział, zrobił, zaniechał lub zepsuł. My wszyscy niestety musimy tego słuchać, co jest szczególnie męczące dla młodszych radnych, którzy naprawdę nie mają kilkunastoletniego ogona historii w samorządzie i nie muszą wiedzieć kto, co powiedział 5, 10, czy 15 lat temu. Dlatego najlepszym rozwiązaniem byłoby odseparowanie starych kumpli do jednej ławki i niech tam się już „Krzysie i Konradziki” spierają nie angażując w te spory pozostałych (my naprawdę nie będziemy się tym interesować, więc wtedy obrady będą szły dwutorowo: my i oni).

Spotkania wspólne komisji, zaproponowane przez Kłopotowskiego, a bez mrugnięcia okiem przyjęte przez Debicha uważam za mało utylitarne. (bs)