Posts Tagged służba zdrowia

NO PASARAN !!! Szpitala nie kupicie!

Posted by on czwartek, 28 Styczeń, 2016

Opór społeczny będzie zbyt duży, jeśli dojdzie do sytuacji podprowadzenia szpitala pod wykup za grosze. Biorąc pod uwagę, że ludzie nie chcą prywatnego szpitala, a i jest odgórny sznyt, że szpitali prywatyzować nie wolno – w Kutnie będzie „polityczna” wojna domowa. I nie ma znaczenie, czy pod młotek pójdzie 100, 49, czy 5% szpitala. W każdym przypadku zostaną poinformowane WSZYSTKIE 3literkowe instytucje ochrony porządku prawnego w Polsce (w sprawie obydwu!!! stron transakcji – sprzedających i kupujących), wykupione reklamy w lokalnych mediach z nazwiskami osób, które do tego stanu rzeczy doprowadziły, regularne manifestacje uliczne pod Urzędem Miasta i Starostwa, protesty związkowe, zwoływane niemal codziennie konferencje prasowe, 2 razy w tygodniu sesje nadzwyczajne, kierowane skargi w całą Polskę i interpelacje radnych płynące w strumieniowych ilościach do kutnowskiego samorządu lokalnego. Do tego zostaną poinformowani wszyscy znaczący parlamentarzyści regionu (za wyjątkiem tych przypadkowych, bo czas i natężenie działań musi być racjonalnie wykorzystane) i ustawione kolejki pod drzwiami wojewody, ministra i wiceministra służby zdrowia oraz przedstawicieli skarbu państwa i pełnomocnika ds. służb specjalnych (ABW, CBA).

Mówię Wam, „zrobienie” szpitala Wam się nie uda. NO PASARAN! (bs)

P. S. W tle, gdy to piszę, leci „Working Class Hero” Johna Lennona


Dwa posiedzenia, na jednej sesji, a szpital niby przy okazji

Posted by on wtorek, 26 Styczeń, 2016

Sesje były zwołane w takim terminie, by maksymalnie wykluczyć jak najwięcej radnych opozycji (godz. 10:00 w poniedziałek, i ta sama godzina w piątek tylko dla dwóch punktów, które spokojnie mogłyby poczekać przy okazji sesji zwyczajnej). Starosta jednak takiego klasycznego i uporządkowanego wariantu nie przewidywał, bo sprawa ta miała być głosowana jak najszybciej (wcześniej, niż odwołanie go z funkcji starosty) i tak, by była po jego myśli. „Stety” nie udało się, a w zasadzie udało – zablokować coś, co mogło doprowadzić do dzikiej prywatyzacji. A jeśi ktoś twierdzi, że wzięcie pożyczki na takich warunkach (podkreślam pożyczki, nie kredytu) nie jest obarczone jakimś większym niebezpieczeństwem niech przyjrzy się (wczoraj sporo o tym w mediach) bankructwom gmin w Polsce, gdzie system dojścia do bankructwa był podobny. (bs)


Debichowi trudno będzie utrzymać dalej władzę

Posted by on poniedziałek, 25 Styczeń, 2016

Jak słusznie w piątek po sesji zauważył jeden z radnych powiatowych – demokracja to nic innego jak sytuacja, gdy dwa wilki i owca głosują nad tym, co zjedzą na kolację. Wynik łatwo przewidzieć jeszcze przed głosowaniem, zarówno w przypadku kolacyjnego menu, jak i koalicyjnego układu. Debich stracił stabilną większość (miał 12, a chwilami i 13 radnych), ocierając się nawet o sytuację posiadania mniejszości w Radzie. I w tej chwili jest tak, że opozycja stwarza takie sytuacje, że rządzi na posiedzeniach Rady Powiatu i decyduje o tym, którą uchwałę przegłosować, a którą „uwalić”. Tak zresztą stało się w piątek z uchwałą nad pożyczką dla szpitala. Podobnie miało też zakończyć się głosowanie nad projektem norweskim, ale w ostatniej chwili zdecydowaliśmy, że tylko przysmażymy boczki koalicji, nie opiekając ich na całego. Znając (lub właśnie nie znając) Krzysztofa Debicha to musi go to strasznie denerwować i razić jego dumę, gdy przegrywa głosowania (i wogóle dopuszcza do sytuacji, że ludzie od niego odchodzą) i powoli traci centymetr po centymetrze swoich posiadłości. Ja mogę tylko powiedzieć to, co ostatnio – niech starosta podziękuje Arturowi Gieruli, bo gdyby nie postawa Gieruli i jego nastawienie do wykonywanych obowiązków – to może ten jeden głos w piątkowej dyskusji by się znalazł. (bs)


Lewica nie może być za prywatyzacją szpitali

Posted by on niedziela, 24 Styczeń, 2016

W zasadzie wszystko w polityce można sobie wytłumaczyć. I politycy im dłużej są w polityce, tym częściej – sobie i innym – różne swoje „dziwne” głosowania tłumaczą: brakiem innego wyjścia, pomyłką, niewiedzą, a najczęściej tzw. wyższą koniecznością i dobrem wspólnym. Dlatego, gdy myślimy o polityce to pierwsze, co nam przychodzi na myśl to właśnie to, że dla polityka wszystko jest względne i na wiele kompromisów wielokrotnie trzeba chodzić. Jednocześnie jest również „twarda waluta” i takie sprawy, które flagowo kojarzą się z daną opcją. Oczywiście i te „twarde waluty” można łamać, ale… no właśnie: ale… po co? Bo przecież na siłę można sobie wytłumaczyć również i to, że należąc do formacji robotniczo-socjalnej popiera się prywatyzację publicznej, a więc dostępnej dla wszystkich, służby zdrowia. Pretekst zawsze by się znalazł, ale mi tak drastycznie relawitystyczne podejście nie pasuje. Po prostu: lewica nie może być za prywatyzacją szpitali. I KROPKA, duża, czarna i stabilna KROPKA.

Artykuł dotyczy oczywiście głosowania na ostatniej sesji Rady Powiatu, gdzie wyrażając zgodę na niebezpieczną pożyczkę pod zastaw nieruchomości mogliśmy lekką ręką wydać wyrok śmierci na szpital. Mogłem zagłosować na „tak”, lub bezpiecznie „wstrzymać się” (pożyczka wtedy też by przeszła). A przy okazji nie iść na totalną wojnę z Debichem (bo przecież mój głos przeważył we flagowej sprawie starosty). Ale po co? Powtarzam: lewica nie może być za prywatyzacją szpitali i relatywizm w tym przypadku byłby głęboko niewskazany. A wojna? Nie pierwsza i nie ostatnia (kilka blizn już jest cytując klasyka, czyli Leszka Millera).

Zerknij również na krótki, wczorajszy komentarz: Komu szpital, komu, bo idę do domu? (bs)


Komu szpital, komu, bo idę do domu…

Posted by on sobota, 23 Styczeń, 2016

KOmu szpital, komu, bo idę do domu… – jestem przeciwny prywatyzacji szpitali w każdej formie i każdym sposobem: czy to w formie bezpośredniej, pośredniej, pełzającej, jawnej, czy ukrytej prywatyzacji. Szpital to nie fabryka, zysku przynosić nie musi. Ważne, żeby leczył i świadczył te usługi darmowo BEZ WZGLĘDU na status społeczny pacjenta. (bs)


O co chodzi z tym Pełnomocnikiem Starosty

Posted by on środa, 1 Lipiec, 2015

(Zbyt) wiele kontrowersji wzbudziło (i wzbudza) powołanie Pełnomocnika Starosty ds. Pacjenta. I mimo, że tematyczna uchwała została podjęta dawno temu, to nadal, gdy tylko rozmawia się o kutnowskim szpitalu – wraca ten sam temat: po co ten pełnomocnik?!

W przytoczonym pytaniu wyczuwalny jest raczej zarzut, niż sama ciekawość wynikająca z podjętej decyzji. Postaram się wyjaśnić tę koncepcję, cytując za uzasadnieniem projektu uchwały: „[…] by móc reagować i podejmować działania mające na celu poprawę sytuacji i wizerunku Szpitala […]”, a także „[…] będzie podejmował działania wyjaśniające w sytuacji zgłoszenia przez pacjenta problemu dotyczącego świadczonej usługi medycznej […]”.

Pierwsza zakłada bezpośrednie, permanentne, trwałe i bardzo szczegółowe „nadzorowanie” funkcjonowania szpitala pod kątem właściwego realizowania usług medycznych i zadowolenia pacjenta. I chyba z tym nie ma co polemizować? Choć jedno co w tym przypadku wzbudza zastrzeżenia: czy po to należało powołać nowe stanowisko? I w efekcie tego, czy musi generować to dodatkowe koszty?

I tak, i nie.

Tak – dlatego, że jednak w świadomości społecznej „PEŁNOMOCNIK PACJENTA” jest bardziej czytelny i rozpoznawalny i tym samym będzie wzbudzał zainteresowanie i potrzebne zaufanie społeczne (powinien mieć pełnomocnik wiele roboty). Przekazanie tych obowiązków (lub pozostawienie je nadal w Biurze Obsługi Zarządu) jako jedno z wielu zadań innego pracownika rozmyje nastawienie na cel i to, co pisałem wyżej – nie będzie, aż tak czytelne dla zainteresowanego. Nie zgadzamy się z tym? To proszę odpowiedzieć ile osób złożyło skargę na działanie w obrębie szpitala do Biura Obsługi Zarządu, czy np. Powiatowego Rzecznika Konsumenta. No właśnie.

Drugie – dość oczywiste. Tu potrzebna będzie odwaga, bezkompromisowość i takie zacięcie śledczo – reiwyzjne. Im mocniejszy „pistolet”, tym więcej wrogów, ale i większe zadowolenie pacjentów i poczucie, że stanowisko nie jest tylko kolejnym urzędniczym stołkiem.

Podsumowując. Są to dwa, moim zdaniem strategiczne, założenia pod przyszłe działanie Pełnomocnika. W pełni się z nimi zgadzam, byle tylko były realizowane. A obawiam się, że z tym może być różnie. Dałem temu wyraz na posiedzeniu Zarządu, kiedy pojawiła się wstępna koncepcja tego stanowiska: założenia ekstra, rzeczywistość napotka bariery prawne i wyjdzie z tego… nic. Dla utworzenia stanowiska dałem poparcie, ale w sposób zachowawczy będę przyglądał się i oceniał faktyczny zakres pracy i skuteczność interwencji. Oczekiwania są duże, więc i zainteresowanie radnych będzie ponadprzeciętne. (bs)


Komentarz do debaty o szpitalu

Posted by on piątek, 31 Październik, 2014

debata_szpital.jpgW nawiązaniu do artykułów Dziękuję za dzisiejszą debatę nt. kutnowskiego szpitala oraz Padłem przy blogu zamęczony przez tłumaczenie komitetów publikuję szerszy komentarz do wczorajszej debaty.

Na samym wstępie muszę zaznaczyć, że jestem mocno rozczarowany postawą poszczególnych komitetów oraz poziomem wiedzy (lub sposobem jej przekazania) ich przedstawicieli. Jestem rozczarowany gdyż liczyłem, iż przedstawiciele komitetów lepiej przygotują się do debaty, będą bardziej wymagający, a i też bardziej skłonni do merytorycznej debaty za pomocą języka i poprzez formę bardziej precyzyjnych, naukowych sformułowań. Sam również gotowy byłem do udzielenia pełnej informacji na temat przedstawianego przez nas programu i przygotowany, że nasza koncepcja będzie podważana, omawiana i krytykowana, a poszczególne komitety pochylą się nad nią i zaczną szukać dziury w całym. Wtedy można by merytorycznie porozmawiać na temat finansowania kutnowskiej służby zdrowia, ale również porozmawiać o problemach w zakresie jej finansowania. I co ważne: źródle tych problemów. Dlatego przygotowałem się bardzo starannie pod względem prognozy finansowej naszej koncepcji, różnych wariantów w jej obrębie, przyczyn, skutków, celów i założeń. Byłem również gotowy na pełną dyskusje o ekonomice działań na polu: kutnowski szpital. Co prawda nie mamy dostępu do pełnych danych (a i z częściowymi jest problem), ale przy tym poziomie wiedzy jaką teraz mamy można byłoby przeprowadzić fajną, naukową dyskusję.

Niestety, ale odnoszę wrażenie, że nie było z kim rozmawiać. W zasadzie poza naszym teamem (Serenda-Kawecka) oraz Debich-Baranowska i Trawczyński-Świerczyńska pozostałe komitety raczej sobie przyszły pogadać, ponarzekać na koalicję (jakby z niej nie pochodziły) i na system państwowy (jakbyśmy mieli na niego wpływ) oraz pobajdurzyć o tym, co można byłoby w szpitalu i dla szpitala zrobić. Trochę też po to, by się wybielić, innych oblać błotem. Takie lelum – polelum. Żaden rządzący powiatem komitet nie przedstawił konkretnych, strategicznych i wiarygodnych rozwiązań dla kutnowskiego szpitala. A każdy z tych komitetów chce nadal powiatem rządzić. Niektóre jeszcze rządzą.

To o czymś świadczy. (bs)


PRZECIW dzieleniu pacjentów na bogatych i biednych. ZA równością w dostępie do służby zdrowia

Posted by on poniedziałek, 10 Luty, 2014

JEDNOZNACZNIE jesteśmy (SLD) PRZECIW: propozycjom wprowadzenia dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych. ŻADNYCH podziałów na biednych i bogatych. Tym bardziej, że według Europejskiego Komitetu Praw Społecznych nierówności w dostępie do opieki zdrowotnej w Polsce są jedne z najwyższych w całej Europie.

JEDNOZNACZNIE jesteśmy ZA: objęciem ubezpieczeniem zdrowotnym wszystkich obywatelek i obywateli Polski. Każdy powinien mieć równy dostęp do opieki zdrowotnej. BEZ WZGLĘDU NA DOCHODY I POSIADANY MAJĄTEK.

Kto tego nie rozumie nigdy nie powinien być kojarzony z lewicą i tym samym z SLD. Dla mojego imiennika, Bartosza Arłukowicza, którego 3 lata temu ściągnąłem do Kutna – nie ma już miejsca na lewicy. I nie tylko dla niego. (be.es)