Posts Tagged Sochaczew

Z profesorem Liberadzkim, wiceprzewodniczącym Parlamentu Europejskiego

Posted by on niedziela, 26 Luty, 2017

Zdjęcie zrobione w Łodzi podczas rozmowy z profesorem nauk ekonomicznych, wiceprzewodniczącym Parlamentu Europejskiego, byłym ministrem transportu i gospodarki morskiej (1993-1997) Bogusławem Liberadzkim. Rozmawiamy o sprawach międzynarodowych, ale również o przyjeździe Pana profesora na wykład otwarty do Kutna. Zdjęcie wykonane po spotkaniu Rady Wojewódzkiej SLD w Łodzi, której jestem członkiem. Profesor od 2004 roku jest europosłem do Parlamentu Europejskiego, od kilkunastu dni pełnie prestiżowe stanowisko jednego z wiceprzewodniczących Parlamentu Europejskiego. Ciekawostka: urodził się w Sochaczewie, o czym przypomniał mi, gdy podniosłem temat jego wizyty w Kutnie. Organizacja spotkania w Kutnie nie będzie łatwym przedsięwzięciem z uwagi na to, że profesor większość czasu przebywa w Parlamencie Europejskim w Brukseli lub Strasburgu. (bs)


Wczoraj odbył się rajd rowerowy do Łowicza i Sochaczewa. Krótka relacja

Posted by on poniedziałek, 23 Wrzesień, 2013

Wczoraj o 12:30 ruszyliśmy na długi rajd rowerowy (założenia 160-170 km) do Łowicza i Sochaczewa: Szlakiem mogił poległych w Bitwie nad Bzurą. Pogoda była, jaka była. Co prawda nie padał deszcz i jakoś specjalnie mocny wiatr również nie wiał, ale… Każdy widzi jak jest za oknem i to niestety nie jest aura, ani majowa, ani lipcowa, ani sierpniowa.

W rajdzie wzięło udział 10 osób, z tym, ze jeden z kolegów rowerzystów (pozdrawiamy Witka) jechał z założeniem bardzo krótkiego wypadu – tylko do Kaszew Kościelnych. Reszta nastawiała się na całą trasę. Po raz kolejny jechali z nami koledzy, którzy do Kutna musieli jeszcze dojechać te „kilka” kilometrów: z Żychlina i Łęczycy (brawa Panowie za chęci).

Do Łowicza trzymaliśmy tempo dość mocne. W zasadzie bez przystanków. Jednak z krótką przerwą na cmentarzu w Sobocie, gdzie zapaliliśmy znicz i minutą ciszy oddaliśmy hołd bohaterskim żołnierzom Wojny Obronnej 1939 roku. Z Soboty jechaliśmy czerwonym szlakiem, by z niego zjechać i skrótem przejechać do Łowicza. Warto dodać, że (jak zawsze) jechaliśmy bocznymi drogami (ale głównie asfaltem) i, mimo, że to był nasz „któryś” wyjazd do Łowicza, jechaliśmy zupełnie nową trasą.

Pewnie przejechalibyśmy cały odcinek (Kutno – Sobota – Łowicz – Bolimów – Sochaczew – Iłów – Kutno, czyli te 160-170 km), gdyby nie to, że JUŻ po wyjeździe z Bolimowa, któryś z kolegów usłyszał muzykę dobiegającą…z lasu. Zakręciliśmy. Dosłownie „za głosem muzyki” wróciliśmy jakimiś leśno-polnymi drogami do …Bolimowa i naszym oczom ukazał się festyn na terenach obiektu sportowego (co ciekawego w ogóle go nie słyszeliśmy przejeżdżając przez centrum Bolimowa). Na festynie, oprócz występów muzycznych, kiełbaska z grilla dla każdego, ciepła herbata, napoje…(dziękujemy z gościnę). W trakcie odpoczynku Mario zgadał się z Panią, która zaproponowała nam zwiedzenie zabytkowego (i współczesnego) warsztatu  garncarskiego, którego tradycje sięgają 200 lat (prowadzili go jej dziadkowe, pradziadkowie, prapradziadkowie…). Pani Konopczyńska okazała się historykiem, więc nie tylko o warsztacie garncarskim, ale jeszcze o kilku innych ciekawych rzeczach związanych z Bolimowem – opowiedziała. Ciekawostką jest, że jest to jeden z 40 warsztatów w Polsce, a wykonane w nim przedmioty były eksponatami wielu polskich filmów historycznych. Więcej o samym warsztacie na jego stronie, tutaj: garncarz.com. (Wojtek zakupił filiżankę z podstawką, którą wiozłem później z „duszą na ramieniu”, żeby z jednej nie zrobiły się dwie, trzy, cztery…)

Nie muszę chyba dodawać, że w ten sposób pobyt w Bolimowie wydłużył nam rajd o prawie 2 godziny. Kiełbaska z grilla, i zasiedzenie w warsztacie zabrała resztkę chęci dalszej jazdy. Po dość krótkiej „burzy mózgów”, jeszcze na terenie posesji warsztatu, uzgodniliśmy, że jedziemy na pociąg do Sochaczewa (mieliśmy tylko godzinę czasu). Tempo znów było szybkie, ale oczywiście takie, ze każdy dawał radę (zawsze dostosowane do najwolniejszego – tego dnia – uczestnika). Na pociąg zdążyliśmy bez problemu. W pociągu poznaliśmy „zrowerowanego” księdza jezuitę w cywilu, który wracał z miesięcznej eskapady w rejonach Warszawy (codziennie jeździli po 50-60 km)

W sumie zamiast 160 km było 95, ale zwiedzenie warsztatu garncarskiego było warte zmiany w założeniach rajdu. Iłów, Sanniki zostają na inny czas. Możliwe, że w najbliższym czasie podlinkuję zdjęcia. Uczestników pozdrawiam. Do zobaczenia na objeździe powiatu w sobotę. (be.es)


Szlakiem mogił poległych w Bitwie nad Bzurą

Posted by on sobota, 21 Wrzesień, 2013

74 lata temu dobiegła końca największa i najbardziej krwawa bitwa Wojny Obronnej 1939 roku. Jutro jedziemy szlakiem mogił żołnierzy polskich poległych w Bitwie nad Bzurą. Na wojskowych kwaterach, między innymi w Kutnie, Kaszewach Kościelnych, Orłowie (obelisk), Nieborowie, Sochaczewie, czy Iłowie – zapalimy znicze pamięci.

 Przed nami około 160 km rowerem. Bez względu na pogodę.

UWAGA: Można przejechać krótszy odcinek, np. 20-30 km do Kaszew, czy Orłowa (powrót we własnym zakresie po uzgodnieniu z prowadzącym). Regulamin tutaj: Szlakiem mogił poległych w Bitwie nad Bzurą. (be.es)