Posts Tagged sprawy międzynarodowe

Zginąć jak Allende

Posted by on poniedziałek, 21 Wrzesień, 2015

Prezydent Salvadore Allende miał możliwość ocalenia życia. To był wybór, który dał mu Pinochet: albo ginie, albo wsiada z rodziną do samolotu i wylatuje (bez szans powrotu do ojczyzny). Wiemy, że nie wybrał ocalenia, tylko honorową śmierć na posterunku. Dziś jednak do końca nie wiadomo, czy w dniu 11 września 1973 roku został zamordowany (mając na sobie górniczy kask i karabin w ręku), czy popełnił samobójstwo, na kilka chwil przed tym, jak do jego gabinetu wtargnęli siepacze Pinocheta. Jedno jest pewne: wybrał honorową śmierć. I do końca pozostał politykiem i mężem stanu, lojalnym wobec najuboższych, którzy tak mocno mu zaufali. Bohaterem Chile, któremu dziś stawia się pomniki. Pinochet natomiast pozostał symbolem oficerskiej (generalskiej) zdrady wobec własnego prezydenta i zamordyzmu, który wprowadził w Chile. (bs)


Ostatnie przemówienie Prezydenta Salvadora Allende: w tej historycznej chwili zapłacę życiem za swoją lojalność wobec ludu.

Posted by on niedziela, 20 Wrzesień, 2015

Poświęćcie 10 minut i posłuchajcie ostatniego przemówienia Prezydenta Chile Salvadora Allende. Wygłoszone zostało w radio w momencie, gdy na Palacio de La Moneda, ostoję i symbol (mocnej do tej pory) chilijskiej demokracji spadają bomby zrzucane przez chilijskie lotnictwo wojskowe. Rozkaz szedł z góry od gen. Pinocheta, ale znawcy spraw międzynarodowych wiedzą, że faktycznie z sąsiedniego kontynentu. Przemówienie (pożegnanie) jest pełne emocji, żalu do zamachowców, ale także nadziei (choć Allende wiedział, ze to jego ostatnie minuty życia), że mimo, że zginie to jego dzieło przetrwa. Przemówienie bez trudu można znaleźć w zasobach internetu, a na stronie lewica.pl w artykule „Ostatnie przemówienie Salvadora Allende” z 12 września 2003 roku znalazłem również tłumaczenie Piotra Ikonowicza. (bs)


Allende zginął bo nie chciał być bananowym politykiem

Posted by on środa, 16 Wrzesień, 2015

Kilka dni temu mieliśmy kolejną rocznicę 11 września. Poniższy artykuł to nawiązanie do wpisu W 40-rocznicę zbrodni zamachu stanu. Pamięci Salvadora Allende oraz  To jest INNY 11 września. 11/09/73 poświęconym 11 września 1973 roku.

Salvadore Allende, prezydent Chile, musiał zginąć, bo złamał niepisaną zasadę wszystkich „bananowych” przywódców: nie był marionetką USA i nie popierał krajowej arystokracji, która „zżeniła się” z amerykańską elitą. Ten drobny intelektualista w okularach z rogową oprawą, lekarz, senator i w końcu prezydent Chile do samego końca wierzył w swoją misję: pomocy najuboższym. I misję tę realizował. To najbardziej ubodło rozkapryszone elity. To, że ktoś postawił na biedaków, a nie na nich. I dla tej finansjera stał się niewygodny. Oni przecież mają swoją demokrację. (bs)


Odnoszę wrażenie, że znów zabrakłoby Piłsudskiego

Posted by on wtorek, 1 Wrzesień, 2015

Polska nie nauczyła się niczego w polityce międzynarodowej od czasów II Rzeczpospolitej. Odnoszę takie wrażenie, że dziś popełnia takie same błędy, jakie popełniała w przededniu II WŚ. I gdyby wojna wybuchła teraz, to moja ojczyzna na placu boju zostałaby sama,a wokół gromadziliby się pokrzykujący na nią „sojusznicy”. NATO odegrałoby taką samą rolę jak przedwojenny pakt wojskowy z Wielką Brytanią i Francją, który można było sobie w buty włożyć. Dzisiejsza Rosja doskonale zna prawdziwy potencjał militarny i ewentualne zaangażowanie sojuszników, tak jak doskonale Niemcy wyczuły ewentualne zaangażowanie naszych sojuszników. Historia lubi się powtarzać. (bs)


Putin trafnie ocenia sytuację geopolityczną

Posted by on niedziela, 7 Czerwiec, 2015

Władimir Putin, a w zasadzie sztab jego doradców, dyplomatów i analityków (zobacz: Rosja na straży światowego (s)pokoju? Siergiej Ławrow rozdaje międzynarodowe karty!) trafnie ocenia USA jako państwo, które postrzega się jako te, które więcej może i stawia się na straży własnych praw i obowiązków innych państw. I o ile na amerykańską supremację w obszarze Ameryki Północnej, Południowej, Europie Zachodniej i Środkowej się godziło, o tyle na to samo przy ich granicach już nie (Europa Wschodnia, postsowieckie republiki Azji południowej, obszar Morza Czarnego i Bałkany). Oliwy do ognia buntu dolewa również przywództwo rosyjskie, któremu daleko jest do przywództwa Borysa Jelcyna i osłabienia Rosji w latach 90tych. To jednak już inne Rosja (Ta „przestarzała” rosyjska armia), niż ta, którą kojarzymy z migawek TV z czasów pieriestrojki. Ktoś to wszystko poukładał i poskładał, oddając tym samym Rosji należną jej dumę. Wydaje mi się, że Stany po prostu przestrzeliły i popełniły tym samym błąd sądząc, że Rosja tak łatwo odpuści. Rosja natomiast przeszła do dyplomatycznej (i nie tylko) ofensywy i wyraźnie dzieli Europę. W efekcie tego w Europie Zachodniej (która po dwóch wojnach światowych kocha mieć spokój) może dojść do podziału na 3 obozy: anglosaskiej tradycji oraz krajów „nowej Europy” (Wielka Brytania, Ukraina, Gruzja, Polska, Litwa, Łotwa itp.), „starej” Europy (pod przywództwem Francji, wyraźnie zawsze antyamerykańskiej, i Rosji oczywiście), państw przypatrujących się (Niemcy, kraje skandynawskie)

Stany Zjednoczone mają (w końcu) oponenta, który buduje międzynarodową opozycję wykluczonych i niezadowolonych (między innymi Węgry, Białoruś, Argentyna, Wenezuela, Brazylia, Grecja, i „stara” Europa). W sztabach analityków CIA na pewno widoczne jest, że wśród tych niezadowolonych są wschodzące tygrysy (kraje pozaeuropejskie). Te zaś są po pierwsze dużymi krajami o znacznym potencjale, a po drugie swoją potęgę buduję na handlu surowcami naturalnymi (ropa, gaz itp. jak np. Wenezuela).

Polska w tej grze, jak zawsze zresztą, się nie liczy. I nie dlatego, że jest za mała/słaba itp., ale dlatego, że jest tak zadeklarowana wobec USA, że jedna strona nie zamierza walczyć o jej względy (bo i tak to nic nie da), a druga nie musi (po co? i tak ma Polskę po swoje stronie).

Należy też w końcu to powiedzieć, że Rosja nie atakuje Ukrainy, dlatego, że jej kolokwialnie mówiąc „nie lubi”, ale dlatego, że Ukraina z proamerykańską władzą jest tak groźna dla Rosji, jak dla USA Meksyk z przywódcą prorosyjskim. Należy też powiedzieć, że USA nie stoją po stronie Ukrainy dlatego, że ją „lubią”, ale dlatego, żeby mieć kolejne państwo po swojej stronie i robić wieczny tumult pod rosyjską granicą. Nic tak nie osłabia głównego wroga jak gaszenie pożarów pod własnym obozem (wówczas nie ma czasu na zajmowanie się innymi rzeczami). Wcześniej przecież była Gruzja. (bs)


Trzy mądre małpki wywiadu

Posted by on sobota, 6 Czerwiec, 2015
3malpki_blog.jpg

Trzy mądre małpki w świecie zachodnim są symbolem bezpardonowej walki wywiadów: nie widzę zła, nie słyszę zła, nie mówię o złu. Dla wyższych spraw państwa należy poświęcić wszystko inne; liczy się cel, który uświęca środki. (fot. bs)

„Nie słyszę zła, nie widzę zła, nie mówię o złu” – trzy mądre małpki stały się symbolem działania powojennych służb wywiadowczych, czy szerzej – w ogóle służb specjalnych.

Według, oczywiście bezwzględnej, nomenklatury myślenia i funkcjonowania światowych ośrodków wywiadowczych – nie istnieją żadne wartości, żadne zasady, którymi należy się kierować. Poza jedną: cel. Czyli realizacja zadania uświęca wszelkie środki. Makiawelizm w czystej formie. Celem nadrzędnym zazwyczaj jest dobro państwa (idealnie wpisuje się w to polityka dyplomatyczna supermocarstw, w tym przede wszystkim USA i Rosji, a także dawna polityka watykańska). Wobec tego czymś naturalnym jest posługiwanie się tymi samymi metodami jakimi posługuje się przeciwnik. Osiąganie celu realizuje się poprzez bezceremonialne wykorzystanie zasad dyplomacji, a gdy te zawiodą – stosowanie bezwzględnych metod pozadyplomatycznych: od tych lightowych opartych o manipulację i słabość ludzkiego charakteru, do tych najbardziej brutalnych. Wszystko w imię dobra wyższego, jakim jest interes państwa. W tej wojnie akceptowalnym jest przechodzenie na drugą stronę frontu nawet do śmiertelnych wrogów, zawiązywanie krótkotrwałych i celowych sojuszy i jednoczesne realizowanie sprzecznych ze sobą polityk. Prawo przy tym ma stanowić wsparcie, a nie przeszkodę. Wszak dla  działań dla wyższych interesów ogółu społeczeństwa wyjmuje się z kieszeni słynną licencję – na wszystko.

Paradoksalnie umiejętne posługiwanie się zasadami makiawelizmu cechuje mężów stanu, którzy dla wyższego dobra, czyli interesów społeczeństwa i państwa, które reprezentują – są w stanie pobrudzić sobie ręce i nadszarpnąć polityczne sumienie. A małpki? Obowiązuje je japońska zasada: mizaru, kikazaru, iwazaru, czyli: nie widzę, nie słyszę, nie mówię. (bs/fot. bs)


Donaldowi Tuskowi należą się gratulacje

Posted by on poniedziałek, 1 Grudzień, 2014

Dziś ważny dzień dla byłego premiera Polski Donalda Tuska. Pierwszy dzień w roli, w której jeszcze żaden Polak nie występował: prezydenta UE. Pomijając różnicę w poglądach i sposobie prowadzenia polityki nie pozostaje mi nic innego jak życzyć DT samych sukcesów. Sukces osiągnięty przez niego będzie sukcesem całej Polski: jak go widzą, tak widzą nas wszystkich. Powodzenia. (bs)


Konflikt na Krymie. Czy benzyna będzie kosztować powyżej 6 zł?

Posted by on wtorek, 4 Marzec, 2014

Benzyna powyżej 6 zł? Należy się tego spodziewać, jeśli tylko konflikt na Krymie się zaostrzy. Zapora cenowa na poziomie 6 zł może nie być żadną zaporą, tak jak parę lat temu nie była większą zaporą bariera 5 zł. Pamiętajmy, że Rosja jest największym na świecie producentem ropy naftowej i drugim na świecie jej eksporterem. Konflikt na terenie roponośnego Krymu może tylko dopełnić całości, czyli zwyżki cen paliw.

Kilkanaście miesięcy temu światu groził konflikt perski  (przepraszam za uproszczenie, czyt. międzynarodowy konflikt zbrojny w Iranie). I również należało brać pod uwagę podobne konsekwencje, czyli wzrost cen paliw. Wojna nie wybuchła – cena paliw się utrzymała.

Podobną sytuację mamy teraz: jeśli konflikt się zaostrzy, to nikt nie będzie wstanie wskazać realnej zapory dla wzrostu ceny paliw. I być może wówczas każdy kierowca będzie marzył o obecnej cenie na poziomie 5-6 zł. Jeśli sytuacja międzynarodowa zostanie złagodzona, to i zwyżki cen nie należałoby się spodziewać.

Choć to wyłącznie prognozy: mogą być palcem po wodzie pisane.

W gospodarce, podobnie jak polityce, ze względu na występowanie niezliczonej ilości zmiennych nie można wszystkiego przewidzieć na 100 %. (be.es)