Posts Tagged USA

Ta proimperialna pseudolewica

Posted by on czwartek, 26 Styczeń, 2017

Jeszcze raz o tzw. „amerykańskich chłopcach”. I trochę o lewicy. Lub pseudolewicy. „Amerykański „soft power”, czyli PRowe miękkie i niewidzialne działanie. Ta „lekka”, ukryta i wydawałoby się, że niegroźna propaganda dociera powoli tam, gdzie nigdy nie mogła się przebić. Wkracza na salony, aule, spotkania robocze i partyjne gremia, czyli do tej pory do najbardziej lewicowych, alterglobalistycznych i antywojennych środowisk. Można by pesymistycznie rzec, że na naszych, lewicowych oczach, pada ostatnia reduta całej prawdy o amerykańskich interesach, petrodolarach, dwulicowych sojuszach, ropie i tzw. wojnie o demokrację. Ludzie na lewicy, szczególnie nowe i młode pokolenie jest już „urobione”. Niestety. (bs)


To było chyba nie na miejscu, Pani Premier

Posted by on czwartek, 26 Styczeń, 2017

Nie było czas komentować, ale co się odwlecze to nie uciecze- jak to mówią. Najpierw skomentowałem to na facebook, a teraz tu – na blogu. Chodzi o słynną, i dość starą wypowiedź (2 tygodnie temu) – jak na zasady nowych mediów. Pani premier Beata Szydło, polska przecież, a nie amerykańska premier mówi do obcych wojsk na polskiej ziemi, że są najwspanialszą armią, żołnierzami itp. (cyt. z pamięci, więc może nieprecyzyjnie). Przykro to słyszeć, szczególnie jeśli zna się historię polskiego oręża i czynu zbrojnego. Proszę, niech Pani Premier doczyta, co o „szalonych” Polakach mówili obcy politycy i dowódcy,którzy mieli zaszczyt dowodzić lub walczyć przeciw Polakom. I dopiero wtedy wypowiadać się o wspaniałych i najwspanialszych armiach. (bs)


Założenia programu Salvadora Allende. Zobacz, czy się z nim zgadzasz?

Posted by on sobota, 19 Wrzesień, 2015

Przez całe trzy lata kadencji prezydenta Salvadora Allende arystokracja chilijska i służby specjalne USA próbowały wielokrotnie podkładać mu nogę. W każdy możliwy sposób. Wpływano na osłabienie gospodarki chilijskiej, by wykazać, że prezydent z nią sobie nie radzi. Jego kadencja upłynęła również pod znakiem protestów związkowych, które buntowano (skąd my to znamy???), by strajkowały, choć robotnicy nigdy nie mieli tak dobrze, jak za czasów Allende. Na arenie międzynarodowej, w mediach i w świecie zewnętrznego biznesu dorabiano Allendemu „złą twarz” i montowano przeciw niemu wszystkie możliwe koalicje. Nastawiono przeciw niemu Kościół (skąd my to znamy???). A mówiąc obrazowo realizowano zasadę „im gorzej, tym lepiej” (i znów skąd my to znamy ???). W końcu, gdy nic nie skutkowało, a sam Allende miał nadal ogromne poparcie społeczne (głównie wśród najuboższych), 11 września 1973 roku dokonano wojskowego puchu (zobacz: Allende zginął bo nie chciał być bananowym politykiem).

Dlaczego?

Dlatego, że Allende bronił „swoich biedaków”, a swoją prezydenturę traktował jako misję. Prezydent w swoim Palacio de La Moneda był „człowiekiem biednych” i chilijska arystokracja nie miała tam już czego szukać. Program, który realizował był stworzony na serio, a nie na czas kampanii. A taki program bolał bogaczy, bo wyrównywał stosunki społeczne na biednej chilijskiej wsi i dawał podmiotowość biednym. Taki program nie mógł przejść bez echa, a jego twórca musiał ponieść karę.

Zobacz, czy poparłbyś taki program:

1. ograniczenie analfabetyzmu wśród najuboższych (większość biednych Chilijczyków, mimo, że były to lata 70 – te XX wieku, nie potrafiło ani czytać, ani pisać)

2. zapewnienie każdemu obywatelowi bezpłatnego dostępu do lekarza (nawet najbiedniejszemu, który do tej pory nie mógł nawet marzyć o takim luksusie); pamiętajmy, że sam Allende był lekarzem

3. reforma rolna (i parcelacja ogromnych majątków ziemskich), której celem było zmniejszenie wielkiego bezrobocia na wsi (znów wśród najuboższych)

4. nacjonalizacja kluczowych dla gospodarki przedsiębiorstw (np. kurę znoszącą złote jajka, czyli chilijskie górnictwo, które do tej pory stanowi główne źródło przychodów Chile)

Mogę sobie tylko wyobrazić, jak chilijska arystokracja, debatując na terenie swych ogromnych latyfundiów, ustala, że prezydent Chile Salvadore Allende musi „odejść”. Jak mniemam: działają w ramach zemsty i obrony swoich, prawie królewskich, przywilejów. Do tej pory, stosunki na chilijskiej wsi niemal przypominały te, które znamy z filmów „Przeminęło z wiatrem”, czy „Północ-Południe”. Natomiast Allende, mimo, że sam pochodził ze świata elit był ewidentnie prezydentem ubogich. Tylko ubogich. Tak więc był ogromnym problemem dla chilijskiej arystokracji, ale także dla amerykańskich władz. (bs)


Putin trafnie ocenia sytuację geopolityczną

Posted by on niedziela, 7 Czerwiec, 2015

Władimir Putin, a w zasadzie sztab jego doradców, dyplomatów i analityków (zobacz: Rosja na straży światowego (s)pokoju? Siergiej Ławrow rozdaje międzynarodowe karty!) trafnie ocenia USA jako państwo, które postrzega się jako te, które więcej może i stawia się na straży własnych praw i obowiązków innych państw. I o ile na amerykańską supremację w obszarze Ameryki Północnej, Południowej, Europie Zachodniej i Środkowej się godziło, o tyle na to samo przy ich granicach już nie (Europa Wschodnia, postsowieckie republiki Azji południowej, obszar Morza Czarnego i Bałkany). Oliwy do ognia buntu dolewa również przywództwo rosyjskie, któremu daleko jest do przywództwa Borysa Jelcyna i osłabienia Rosji w latach 90tych. To jednak już inne Rosja (Ta „przestarzała” rosyjska armia), niż ta, którą kojarzymy z migawek TV z czasów pieriestrojki. Ktoś to wszystko poukładał i poskładał, oddając tym samym Rosji należną jej dumę. Wydaje mi się, że Stany po prostu przestrzeliły i popełniły tym samym błąd sądząc, że Rosja tak łatwo odpuści. Rosja natomiast przeszła do dyplomatycznej (i nie tylko) ofensywy i wyraźnie dzieli Europę. W efekcie tego w Europie Zachodniej (która po dwóch wojnach światowych kocha mieć spokój) może dojść do podziału na 3 obozy: anglosaskiej tradycji oraz krajów „nowej Europy” (Wielka Brytania, Ukraina, Gruzja, Polska, Litwa, Łotwa itp.), „starej” Europy (pod przywództwem Francji, wyraźnie zawsze antyamerykańskiej, i Rosji oczywiście), państw przypatrujących się (Niemcy, kraje skandynawskie)

Stany Zjednoczone mają (w końcu) oponenta, który buduje międzynarodową opozycję wykluczonych i niezadowolonych (między innymi Węgry, Białoruś, Argentyna, Wenezuela, Brazylia, Grecja, i „stara” Europa). W sztabach analityków CIA na pewno widoczne jest, że wśród tych niezadowolonych są wschodzące tygrysy (kraje pozaeuropejskie). Te zaś są po pierwsze dużymi krajami o znacznym potencjale, a po drugie swoją potęgę buduję na handlu surowcami naturalnymi (ropa, gaz itp. jak np. Wenezuela).

Polska w tej grze, jak zawsze zresztą, się nie liczy. I nie dlatego, że jest za mała/słaba itp., ale dlatego, że jest tak zadeklarowana wobec USA, że jedna strona nie zamierza walczyć o jej względy (bo i tak to nic nie da), a druga nie musi (po co? i tak ma Polskę po swoje stronie).

Należy też w końcu to powiedzieć, że Rosja nie atakuje Ukrainy, dlatego, że jej kolokwialnie mówiąc „nie lubi”, ale dlatego, że Ukraina z proamerykańską władzą jest tak groźna dla Rosji, jak dla USA Meksyk z przywódcą prorosyjskim. Należy też powiedzieć, że USA nie stoją po stronie Ukrainy dlatego, że ją „lubią”, ale dlatego, żeby mieć kolejne państwo po swojej stronie i robić wieczny tumult pod rosyjską granicą. Nic tak nie osłabia głównego wroga jak gaszenie pożarów pod własnym obozem (wówczas nie ma czasu na zajmowanie się innymi rzeczami). Wcześniej przecież była Gruzja. (bs)


Wyciągnąć w końcu wnioski z 1939 roku. Mądry naród, głupi przywódcy

Posted by on piątek, 6 Marzec, 2015

Kontynuacja wcześniejszego artykułu Ta „przestarzała” rosyjska armia.

…możemy obudzić się tak jak Polska w roku 1939, gdzie wszyscy wokół (wówczas Francja i Anglia) podtrzymywali nas w przekonaniu, że po pierwsze Niemcy nas nie zaatakują, po drugie, że nawet jak to zrobią to i tak przegrają, bo mają słabą armię, a po trzecie, że, gdyby jednak zaatakowali to nasi zachodni sojusznicy – Francja i Anglia – oczywiście przyjdą nam z pomocą…

„Ta „przestarzała” rosyjska armia”, 6 marca 2015, bs

Jak to się skończyło wszyscy wiemy. Francja, ani Anglia nigdy nie przyszły nam z pomocą, a polskie ziemie wyzwalać musieli Ci, wobec których przed wojną wylewano tyle pomyj (i nadal to się robi). Władze polskie, które doprowadziły do klęski w 1939 roku opuściły (a prawdę mówiąc: UCIEKŁY; zobacz: Dziś jest noc hańby: żołnierze walczyli, „panowie” zostawili ojczyznę!) kraj pozostawiając na pastwę losu bezbronny naród, który nie chciał wojny. Zobacz: Ten smutny Wrzesień oraz Wojna trwała już 7 godzin. Hitler nerwowo obgryzał paznokcie.

Mądrych ludzi historia uczy. Mnie i wielu z nas – „zwykłych Kowalskich” – nauczyła (ale ja nie mam wpływu na polską polityką wojenną i międzynarodową). Pytanie nasuwa się samo: czy historia w Polsce nauczyła wszystkich? Czy rządzący potrafią wyciągać wnioski z najnowszej historii Polski? Wielu z nich to dyplomowani historycy. Czy będą dawać się napuszczać i sterować tak, jak dali się napuszczać i sobą sterować przedwojenni rządzący? Czy w przypadku konfliktu polskie elity nie pozostawią nas na pastwę losu, uciekając -nie do Francji i Anglii, ale do USA?

Obyśmy nigdy nie musieli się tego przekonać. Ale mam wrażenie, że w 1938 roku, na rok przed wojną, wielu też tak mówiło i pisało jak i ja teraz (czas budować ziemianki !). (bs)


Ta „przestarzała” rosyjska armia

Posted by on piątek, 6 Marzec, 2015

Rosja, wbrew temu co się myśli i mówi ma nowoczesną armię, mobilną i zwrotną. Rosyjska propaganda celowo podtrzymuje opinię, że ich wojsko jest przestarzałe, by w zaciszu zauralskich i dalekosyberyjskich fabryk mogło powstawać supernowoczesne oręże wojenne. Już tego typu zaskoczeniem w czasie zimnej wojny były atomowe okręty podwodne, największe na świecie, typu Tajfun, o których świat dowiedział się nagle. Kilka lat temu został przedstawiony (!!!) okręt atomowy IV generacji typu 885, który ma największe wyciszenie ze wszystkich okrętów świata – w zasadzie okręt, który trudno namierzyć przyrządami nasłuchowymi nawet przy „całej naprzód” (przewyższające wyciszeniem najnowocześniejsze okręty podwodne USA o podwyższonym standardzie wyciszenia).

Od razu nasuwa się spostrzeżenie: czego Rosjanie nie pokazali, skoro pokazali tak dużo ?

Dlatego przestrzegam przed przyjmowaniem bez zastrzeżeń bajek, wypuszczanych przez Rosję i podtrzymywanych przez USA (po to, by napinać muskuły przed „słabą” Rosją i bez lęku się na nich rzucać), bo możemy obudzić się tak jak Polska w roku 1939, gdzie wszyscy wokół (wówczas Francja i Anglia) podtrzymywali nas w przekonaniu, że po pierwsze Niemcy nas nie zaatakują, po drugie, że nawet jak to zrobią to i tak przegrają, bo mają słabą armię, a po trzecie, że, gdyby jednak zaatakowali to nasi zachodni sojusznicy – Francja i Anglia – oczywiście przyjdą nam z pomocą. (bs)


Afganistan – od interwencji do inwazji

Posted by on sobota, 21 Luty, 2015

15 lutego, 26 lat temu, Afganistan – nie bez trudności zresztą, opuścili ostatni żołnierze Ograniczonego Kontyngentu Wojsk Radzieckich w Afganistanie (odcięci – musieli przebijać się do północnych granic państwa, gdyż wówczas kontrolowali wyłącznie centralne tereny Afganu). Wojna skończyła się, ale okres względnego pokoju trwał zaledwie 12 lat, gdyż 7 października 2001 roku rozpoczęła się kolejna interwencja w granice tego państwa. Tym razem interwencji dokonał dawny sojusznik, jeszcze z lat 79-89, czyli USA. Obecnie w Afganistanie „strzegą pokoju” i walczą z „terrorystami” siły amerykańskie + sojusznicy noszący na mundurach zielone naszywki ISAF, co jest skrótem od nazwy kontyngentu, czyli International Security Assistance Force (Międzynarodowe Siła Wsparcia Bezpieczeństwa). Ciekawostką jest, że z lotniska, które w pośpiechu pozostawili po sobie Rosjanie, obecnie korzystają Amerykanie (lotnisko pojawia się między innymi w filmie „9 Kompania”).

Zarówno radziecka interwencja, jak i amerykańska inwazja potwierdza, że kraj ten łatwo można najechać, ale niemożliwym staje się późniejsze kontrolowanie jego obszarów: rozległych, wysokogórskich, nieprzyjaznych klimatycznie dla nieprzyzwyczajonych do takiego klimatu ludzi z zachodniej i północnej części świata. (BS)


Świąteczne ułaskawienie Debsa

Posted by on niedziela, 28 Grudzień, 2014

25 grudnia 1921 roku na mocy prezydenckiej amnestii Eugene Victor Debs, amerykański przywódca związkowy i polityczny, wychodzi z więzienia. Trafił do niego na 10 lat za wygłoszenie w czerwcu 1918 roku słynnej antywojennej mowy podważającej udział USA w I Wojnie Światowej. Został skazany za… szpiegostwo (no tak: wolność słowa i demokracja w USA). Debs stał się ikoną amerykańskiego (i światowego) ruchu związkowego. Był obrońcą praw pracowniczych, sprzeciwiał się nadmiernemu wpływowi amerykańskich korporacji, występował przeciw udziałowi USA w wojnie (zamiast wydawania ogromnych pieniędzy na zbrojenia należałoby te pieniądze w sposób mądry przeznaczyć na wyrównywanie szans między bogatymi, a pracownikami najemnymi). Jego postawa i życie przypomina postawę Gandhiego i Martina Luthera Kinga. I podobnie jak oni Debs również został zgłoszony do Pokojowej Nagrody Nobla (z tej trójki tylko King został laureatem). (bs)

przy pracy nad tym artykułem korzystałem:

1. Wielka Encyklopedia Powszechna PWN t. 2, str. 841, PWN Warszawa, 1963 r.
2. WIELKIE MOWY HISTORII, t. 4 „Od Kennedy’ego do Ratzingera”, str. 40, POLITYKA Spółdzielnia Pracy, Warszawa 2006 r.
3. debsfoundation.org (angielskojęzyczna strona fundacji Debsa; link: Eugene V. Debs Foundation)


Mecz Belgia-USA. Oczywiście, że kibicuję Belgii

Posted by on wtorek, 1 Lipiec, 2014

Belgia kontra USA. Jestem za Belgią. To przecież takie oczywiste. (be.es/bs/bartosz.serenda)

na podstawie TVP 1:  Mecz Belgia – USA


Amerykańscy politycy z logotypami koncernów na garniturach

Posted by on czwartek, 19 Czerwiec, 2014

Bardziej happenig niż faktycznie realna szansa.
Rok temu na portalu lewica.pl natrafiłem na artykuł pt. „Brandowani politycy w USA?”, czyli news o społecznej kampanii w Stanach Zjednoczonych, polegającej na przymusie oznaczaniu polityków logotypami koncernów, które ich sponsorują. Dla większej  transparentności podejmowanych przez polityków decyzji. W  tej sprawie w ubiegłym roku trwała zbiórka podpisów pod projektem uchwały. W efekcie jej „przepchnięcia” (co uważam za niemożliwie z oczywistych względów) podczas publicznych wystąpień amerykańscy politycy musieliby mieć, niczym sportowcy, naszywki z logotypami swoich sponsorów na garniturach. Niezłe, ale jak przed chwilą podkreśliłem – niestety – niemożliwe do wprowadzenia. Natomiast w Polsce podobna akcja raczej nie jest potrzebna, bo NA SZCZĘŚCIE parlamentarne partie polityczny finansowane są z budżetu państwa i nie ma zagrożenia, że za finansowanie będą musiały komuś się  odwdzięczać.

na podstawie lewica.pl art. „Brandowani politycy w USA?”  z dnia 9.04.2013 r. red. Marek Tobolewski


USA nie wtrzymają gospodarczego napięcia. Chiny to nie ZSRR

Posted by on poniedziałek, 4 Listopad, 2013

ZSRR przegrało, bo system centralnie planowany nie był w stanie pokonać dużo bardziej efektywnego ekonomicznie (jeśli chodzi o wzrost gospodarczy) systemu wolnorynkowego napompowanego dolarami jak makowiec makiem. Ta rywalizacja sprawiła, że moloch na glinianych nogach padł jak struta kawka, ale również niewiele brakowało, by w ślad za nim nie poszło i USA. Ronald Reagan doprowadził amerykańskie społeczeństwo na skraj wydolności – częściowo porównywalne do takiej sytuacji w jakiej znajdowały (i znajdują) się społeczeństwa z tzw. trzeciego świata tylko po to, by wygrać ze znienawidzonym przez siebie komunizmem.

W tym samym momencie wzrastający tygrys Azji budował z pokorą, w ciszy i spokoju, swoją kontynentalną, a z czasem i globalną pozycję. I w zasadzie właściwiej byłoby powiedzieć, nie o rosnącym tygrysie, a przyczajonym, gdyż za plecami rywali zimnej wojny – powstawało trzecie supermocarstwo: Chiny. A zgodnie z hierarchicznym modelem społecznym, nie tylko Chin, ale i całej Azji – każdy członek społeczeństwa znał w tym układzie swoją rolę. I wypełniał ją w 110%. W ten sposób z lokalnego powstało globalne mocarstwo, które dziś – może jeszcze nieoficjalnie, ale już zakulisowo – pretenduje do roli…jedynego supermocarstwa świata (biorąc pod uwagę m.in. kryzys bankowy w USA).

Chiny nie pełnią (przynajmniej już) podobnej roli jak dawniej ZSRR, czyli ścigającego. To one w tym momencie są ścigane. I wcale nie ułatwiają tym, którzy je ścigają. Agresywna, choć cicha, polityka zdobywającego „rynek” trwa nadal: skupują zachodnie marki, z przyjemnością i z otwartymi rękoma gwarantują bankowe i walutowe zabezpieczenie oraz po cichu, choć kontenerami – skupują  zużyte zapasy metali szlachetnych.

Biorąc pod uwagę, że o prymat największych gospodarek świata walczą również Pakistan, Indie, Argentyna i Brazylia to już widać, że w czołówce będzie coraz ciaśniej. Więc ktoś będzie musiał odpaść. Pretendenci z chęcią ukryją się pod skrzydła chińskiego smoka, tylko po to, by spijać śmietankę po tych, którzy z tym smokiem przegrają. A chiński smok wcale nie szykuje się na ekonomiczny pokój. (be.es)


Neoliberalizm uwiera już nawet samych neoliberałów. Przypomnienie przewidywań Ikonowicza

Posted by on niedziela, 3 Listopad, 2013

Kiedyś, gdy rozmawiałem z Piotrkiem Ikonowiczem o tym, jak w przyszłości będzie wyglądała globalna (ale tez i polska) gospodarka – Piotr podzielił się zdaniem, że jeszcze za jego życia nastąpi wielki odwrót od współczesnego modelu gospodarczego. Było to w Warszawie, na jednej z manifestacji w roku 2004. Minęło niemal 10 lat od tamtej rozmowy, a przewidywania Piotra Ikonowicza powoli się spełniają. Model gospodarki, w której rządzi „niewidzialna (czy aby na pewno?) ręka rynku” odchodzi do lamusa. Po przeszło 50 latach brutalnych rządów już nawet sami jego piewcy uznają zasadności interwencjonizmu na rynku. I w czasie, gdy największą światową gospodarkę (póki co jeszcze USA) targają kryzysy + „domowe bunty społeczne” model skandynawski osiąga kolejne sukcesy i zadowolenie społeczne. Wystarczy zapoznać się z jakimikolwiek statystykami obrazującymi zamożność i poziom życia obywateli i widać gołym okiem, że prym wiodą kraje europejskiej północy (umownie: Skandynawia, choć nie tylko).

Tak więc wszystko na to wskazuje, że Piotr Ikonowicz miał rację. Jesteśmy świadkami wielkiego odwrotu od gospodarki wolnorynkowej w wykonaniu neoliberałów. Odwrotu, który dopiero się zaczyna. A który widoczny jest już na światowych salonach. (be.es)