Posts Tagged władza

Dziś odbyła się super krótka sesja w powiecie, a jutro tasiemiec

Posted by on wtorek, 27 Marzec, 2018

Dziś odbyła się nadzwyczajna, super krótka sesja Rady Powiatu. Pisałem o tym tutaj – Super krótka sesja w powiecie. Jutro natomiast odbędzie się sesja w trybie zwykłym i należy spodziewać się, że będzie to raczej posiedzenie całodniowe. Linkuję artykuł ze strony Starostwa Powiatowego powiatkutno.eu, gdzie znajduje się zawiadomienie o sesji wraz z porządkiem obrad – POSIEDZENIE XLVIII SESJI RADY POWIATU. Należy spodziewać się sesji na której „będzie się działo” z uwagi na to, że dziś został odczytany wniosek o odwołanie starosty i grupa chcąca obalić starostę będzie próbowała go na maksa zdyskredytować. Emocji należy zatem się spodziewać po obydwu stronach. (bs)


Super krótka sesja w powiecie

Posted by on wtorek, 27 Marzec, 2018

Sesja w powiecie trwał… może 4 minuty. Na niej tylko odczytanie, a powiedziałbym, że w rzeczywistości wydukanie wniosku przez radnego Konrada Kłopotowskiego z PiS. Co ciekawe Kłopotowski jest liderem tej grupy, która wnioskuje o odwołanie, a sama grupa to między innymi radni… PO. Dwie najbardziej złowrogo do siebie nastawione frakcje w polskim życiu publicznym, gdy chodzi o stanowiska są tego samego zdania 🙂 No proszę, czego to ludzie nie zrobią w polityce, by tylko wziąć władzę/stanowiska/łatwe etaty. Głosowanie nad wnioskiem za minimum 30 dni. (bs)


Polityka jest jak wywiad. Luźny zbiór myśli o okrutnej polityce.

Posted by on niedziela, 12 Luty, 2017

Wrogów dziedziczył nie będę, przyjaciół również sam wybiorę. Za czyiś Gdańsk umierać nie zamierzam. Rubikon przekraczam wtedy, kiedy chcę. Zaszufladkować się nie dam. Na siłę walczyć nie muszę, do pokojów strategicznych nikt mnie nie przymusi. Do starych, lub nowych koalicji też nie. Nie każdy stronnik jest moim przyjacielem, nie każdy przeciwnik moim wrogiem. W polityce wszystko jest płynne. W obozie wroga ma się przyjaciół, we własnym – wrogów. Granice nietrwałe i chwiejne pobudzają instynkt łowcy. Sojusze zawsze niestabilne. Polityka to sztuka wywiadu, gra stron, trening dla PRowców. I albo się to akceptuje, albo w polityce ginie. Polityka jest jak gra wywiadowcza oraz dyplomacja i najlepiej podsumować ten wątek tym słynnym cytatem: „Wielka Brytania nie ma wiecznych sojuszników, ani wiecznych wrogów; wieczne są tylko interesy Wielkiej Brytanii i obowiązek ich ochrony” (Henry John Temple). (bs)

PS. Jeśli ktoś wierzy jeszcze w polityczną naiwność niech będzie to dla niego kubeł zimnej wody.  


Naiwność to największy błąd przywództwa

Posted by on wtorek, 17 Marzec, 2015

Naiwność ludzka mnie przeraża. Jest gorsza od wszystkiego. To przez naiwność, krótkowzroczność i widzenie tylko jednego ruchu na szachownicy narody dawały się włączać do wojen, być podbijane, a i tak do ostatniej chwili ich przywódcy wierzyli, że wybrali najlepszą możliwość. Naiwność jest najbardziej niebezpiecznym grzechem przywództwa. Myślenie, że ktoś nie ma wrogich zamiarów, a więc traktowanie wszystkich jak przyjaciół kończy się, prędzej, czy później – niewolą. O tym powinni pamiętać, Ci wysoko, którzy odpowiadają za miliony ludzi, ale przede wszystkim Ci nisko, bo Ci odpowiadają za najbliższe otoczenie i siebie. Najgorszym przeciwnikiem jest ten, który się uśmiecha. On pierwszy wbije nóż w plecy. Naiwność jest bardzo drogim luksusem. (bs)


Urzędnicy powinni wyjść zza biurek. Ci viceważni i naczelnicy – przede wszystkim

Posted by on środa, 7 Maj, 2014

Polska „wyższo-urzędniczość” administracyjnie jest już w obywatelskiej, zachodniej Europie. Ale jednocześnie mentalnie powiewa nad nią flaga urzędu – twierdzy, którą szturmują (z sukcesem, lub nie) petenci.

Ta ryba najczęściej psuje się od wicegłowy (bo bywa, że głowa nawet nie wie, co jest grane – i przyzwolenie na bizancjum idzie od „zastępcy szefa” do naczelnika/dyrektora/kierownika – na nich jednocześnie fala przyzwolenia się zatrzymuje; Ci bowiem już od swoich podwładnych, czyli zwykłych urzędników, oczekują otwartości wobec petentów, sami jednocześnie nie mając jej za grosz). Dlatego najniżsi w administracyjnej hierarchii są od lat po właściwej stronie (potrafią sprawom nadawać szybki, elastyczny bieg, rozumieją klimat nowych czasów, posługują się mailem, chcą pomóc i rozwiązać problem, doradzają, a nie pouczają-i taką pracę należy premiować i doceniać, jeśli nie gratyfikacją finansową, to zwykłym „dziękuję”). Ale nad nimi nadal pozostają, Ci „wieloletni naczelnicy” i „dyrektorzy z zawodu” którzy rządzą jak w Bizancjum. Niektórzy tak bardzo obrośli w piórka, że wydaje im się, iż dlatego, że są tu, gdzie są to już wszystko wiedzą, wszystko potrafią i dlatego wszystkich będą pouczać.

Do niektórych bez doktoratu nie podchodź, bo jak łupną na Ciebie z góry, jak zaczną Cię pouczać, dumać i filozofować nie na temat to pół życia zmarnujesz na słuchanie oczywistych dla zwykłego człowieka mądrości, a i tak z tego wszystkiego na sam koniec wyjdziesz głupszy niż wszedłeś.

Stąd też moja dygresja: albo robimy państwo obywatelskie, takie jak np. w Skandynawii, gdzie system państwowy jest faktycznie dla obywatela, albo neobizantyjski model, w którym to obywatele są dla państwa. To jest w naszym interesie. Jak  również w interesie nowoczesnych urzędników, którzy pod „wyższo-urzędniczość” podlegają (Szanowni urzędnicy, skoro Wasi szefowie od Was oczekują otwartej postawy, niech też pokażą, że sami taką postawę mają). Na razie idzie im to opornie. Choć wiem, że nie wszystkim, ale niestety w tym przypadku „pieniądz zły wypiera pieniądz dobry”.